wtorek, 4 września 2012

Językowo : 02. Agnieszka Kowalewska Hiszpański nie gryzie.

Językiem hiszpańskim posługuje się w sumie około 500 milionów osób. Jest on trzecim ( zaraz po angielskim i chińskim) najczęściej używanym dialektem globu. Dla tych którzy chcą nauczyć się jego podstaw wydawnictwo Edgard przygotowało specjalną publikację.
"Hiszpański nie gryzie"  to podręcznik umożliwiający szybką i skuteczną edukację   języka obcego z, którym wcześniej nie mieliśmy styczności. Podczas korzystania z tej książki nauczysz się najważniejszych zasad gramatycznych. Poznasz też słownictwo niezbędne do konwersacji z  rodowitym Hiszpanem. Kurs podzielony został na 13 rozdziałów.  W każdym z nich znajdziesz praktyczne ćwiczenia , dialogi i teksty. Nie brakuje mini słowniczków ani miejsca na notatki własne. Ta pomoc naukowa  przeznaczona jest zarówno dla uczniów jak i osób dorosłych . Zawiera  najpopularniejsze  zagadnienia  , ciekawostki o Hiszpanii oraz zadania podsumowujące . Pomagają one utrwalić zdobyte wcześniej wiadomości . Gdy zapomnisz znaczenia któregoś z słówek możesz zajrzeć na umieszczonego na końcu słownika. Autorka zadbała również o to aby każdy chętny miał możliwość szlifowania  umiejętności rozumienia ze słuchu .  (Do książki dołączona została płyta  CD ). Na uwagę zasługuje również fenomenalnie skonstruowany pierwszy fragment podręcznika. W przystępny sposób wyjaśniono tam   reguły wymowy , oraz zasady stosowania akcentu.  Zadania znajdujące się w tej publikacji są starannie przygotowane i mają różny stopień trudności. Po  wykonaniu danego ćwiczenia aby przekonać się czy zostało zrobione poprawnie wystarczy zerknąć na strony z odpowiedziami. Podręcznik ten jest doskonałym wstępem do nauki hiszpańskiego na nieco wyższym poziomie. Idealny dla początkujących. Polecam.
Za możliwość zapoznania się z kursem serdecznie dziękuję wydawnictwu Edgard.

poniedziałek, 3 września 2012

53. Agnieszka Lingas- Łoniewska Zakręty losu.


Agnieszka Lingas - Łoniewska  to autorka , której twórczość bardzo polubiłam. Na liście przeczytanych  przeze mnie książek znajdują się już dwie jej  powieści . Niedawno wpadła mi w ręce  kolejna . Jest ona zupełnie inna niż  pozostałe.  Głównie ze względu na  ciekawy zabieg literacki . Akcja powieści  toczy się bowiem  w dwóch   okresach czasowych. Na pierwszych stronach poznajemy maturzystkę Kasię. Dziewczyna  wraz ojcem ma zamieszkać w domu swej macochy .  Jest też Małgorzata córka  nowej wybranki taty , której  nastolatka nie darzy zbytnią sympatią.  Już pierwszego dnia podczas wieczornego spaceru poznaje Krzysztofa. Pomiędzy nią a chłopakiem rodzi się uczucie . Planują nawet wspólne studia , nie chcą już nigdy się ze sobą rozstawać. Jednak los decyduje inaczej.  Ich drogi rozchodzą się po zakończeniu liceum.  Tak kończy się pierwsza część utworu. Akcja kolejnego fragmentu rozgrywa się trzynaście lat  później. Życie dwójki kiedyś bliskich  sobie ludzi  zmieniło się diametralnie. Ona używa nazwiska zmarłej matki i jest bardzo dobrym prokuratorem. On  natomiast stał się zimnym,  pozbawionym uczuć adwokatem . W kancelarii , którą prowadzi wszyscy  bez mrugnięcia okiem spełniają każdą prośbę szefa.  Choć Kasia i Krzysztof w  młodości byli parą teraz  w sądzie muszą stanąć po przeciwnych stronach barykady . Co z ich uczuciem ?.  Czy mają szansę wybaczyć sobie błędy jakie popełnili ponad dekadę temu?. Na drodze do ich szczęścia staje Łukasz. Chłopak jest starszym bratem  Borowskiego i od lat obraca się w mafijnym środowisku. Zrobił już wiele złego , ale czy pokaże na co jeszcze go stać?.
Pierwsza  część trylogii o Krzysztofie, Łukaszu i Katarzynie  to książka w, której bohaterowie muszą dokonać trudnego wyboru pomiędzy dwiema rodzajami miłości. Co stoi wyżej w hierarchii ?. Uczucie do ukochanej  czy  to , którym prawnik mimo wszystko  darzy własnego brata?. Na te i wiele innych pytań odpowiadają sobie pierwszoplanowe  postaci.   Autorka porusza w tej powieści wiele drażliwych  tematów. Jest oczywiście wątek miłosny , ale mamy też obraz tego co z człowiekiem potrafią zrobić narkotyki. Wykreowani przez pisarkę bohaterowie jak wszyscy młodzi ludzie przeżywają  lepsze i gorsze  chwilę Język  książki  nie jest wyrafinowany . Jedynym minusem  tej warstwy  powieści są  zdrobnienia . Pojawiały się one zbyt często i  odrobinę irytowały.
" Zakręty losu"  to opowieść  o miłości, niełatwych  do podjęcia decyzjach  i  ponownym zmaganiu się z  bolesną przeszłością. Tytuł utworu  dotyczy sytuacji w jakiej znalazła się dwójka głównych bohaterów.  Krzysiek przez przypadek spotkał kobietę , którą kiedyś  pokochał. Kasia ponownie  natknęła  się na chłopaka  sprzed lat. Jaki ten los potrafi być przewrotny. Każdy nowy życiowy zakręt  to coś niebezpiecznego i tajemniczego Komu polecam utwór ?. Na pewno spodoba się on fanom twórczości  Pani Agnieszki. Powinien   przypaść  do gustu także miłośnikom powieści trzymających czytelnika w napięciu.

Za możliwość przeczytania  książki dziękuję samej autorce oraz Wydawnictwu Novares. 
   






sobota, 1 września 2012

52. Nicholas Sparks "List w butelce".






 Niektórzy  pisarze potrafią bardzo szybko zdobyć sympatię  czytelnika. Jednym z takich twórców jest  Nicholas Sparks. Dowodów popularności autora  jest kilka. Jeden z nich to fakt , że  wiele powieści , które stworzył doczekało się swoich filmowych odpowiedników. W gronie tytułów przeniesionych na ekran znalazł się również "List w butelce"(główne role w tej produkcji otrzymali Kevin Costner i Robin Wright Penn.). Książka opowiada historię ludzi znajdujących się na dwóch zupełnie innych etapach życia. Theresa Osborne ma za sobą małżeństwo zakończone rozwodem i synka Kevina u boku . Pracuje jako dziennikarka w Bostonie. Pewnego dnia podczas pobytu na wakacjach   przez przypadek znajduje na plaży zwykłą, niczym nie wyróżniającą się butelkę.  Jednak to co w niej znajduje mocno ją zaskakuje . Zawiera ona bowiem  list miłosny. Wiadomość rozpoczyna się od słów :
"Moja najdroższa Catherine, tęsknię za Tobą, ukochana, tak jak zawsze, ale dzisiaj było mi bardzo ciężko, bo ocean śpiewał o naszym życiu".Po przeczytaniu początkowego  fragmentu kobieta wie , że osoba, która to  napisała musiała umieć kochać miłością szczerą i prawdziwą. Natomiast adresatka   zapewne była  dla autora wiadomości kimś niezwykle ważnym. Dziennikarka zdaje sobie sprawę , że obok tak pięknie napisanych słów nie można przejść obojętnie. Dlatego za namową redakcyjnych koleżanek postanawia  umieścić list w jednym z numerów czasopisma. Chcę też zaryzykować i spróbować  spotkać się z osobą , która  stworzyła ten szczególny tekst. Dziewczyna pragnie spytać z jakiego powodu kartka została umieszczona w butelce i wrzucona do morza.  Mimo strachu i niepewności z pomocą przyjaciółek odnajduje adres nieznajomego i wyrusza w podróż. Wycieczka ta przewraca życie kobiety  do góry nogami. Gdy  dociera do celu jest  zdenerwowana . Rozum mówi jedno a serce podpowiada  coś kompletnie innego.
Pomimo iż w powieści na pierwszy plan wysuwa się wątek miłosny wbrew pozorom nie jest to  bajkowe uczucie. Mężczyzna choć stracił ukochaną już kilka lat temu nadal nie może przestać o niej myśleć. Ich związek był wręcz idealny. Oboje  poznali się w dość młodym wieku i chociaż  los pokrzyżował im  plany dostali kolejną  okazję aby być razem .Osoby , którą pokochało się   tak mocno nie można łatwo usunąć z pamięci . Czytając tę książkę miałam w głowie masę rozmaitych myśli. Zastanawiałam  się jaką decyzję podejmie mężczyzna i czy zdecyduje się spróbować ponownie dać komuś cząstkę siebie.  Dziennikarka chciała dowiedzieć się szczegółów lecz nie zamierzała naciskać . Rozumiała , że to dla  Gretta trudna  sytuacja.
 "List w butelce " to  książka podczas czytania,  której  mogą stanąć w oczach łzy wzruszenia.  Sparks po raz wtóry pokazał  swój pisarski kunszt . Nie „serwuje” ckliwych romansideł    lecz powieści chwytające za serce. Udowadnia , że można kogoś obdarzyć nadzwyczajnym uczuciem , ale tak naprawdę da się to zrobić tylko raz. Czasem na przeszkodzie staje coś w co nie każdy wierzy. "W świecie, który rzadko rozumiem, wieją wiatry przeznaczenia. Zrywają się, kiedy tego najmniej oczekujemy. Czasem szarpią nas z wściekłością huraganu, czasem jedynie owiewają nasze policzki".
 To właśnie przeznaczenie może zamknąć drogę do wspólnej przyszłości. W mojej opinii ten utwór zasługuje na wysoką ocenę. Jego język jest łatwy i przystępny. Nie znajdziemy tutaj skomplikowanych sformułowań ani innych zbędnych zabiegów stylistycznych. Mamy za to emocje, którymi można by obdzielić kilka innych książek. 

wtorek, 28 sierpnia 2012

51. Marta Gruszczyńska Gladiole.


Tytuły niektórych książek w pierwszej chwili wydają się być mało adekwatne do tematu  jaki jest w nich podejmowany . Co mają ze sobą wspólnego kolorowe kwiaty i pełnoletnia cierpiąca na nowotwór bohaterka?. Znaczenie tytułu wyjaśnia we wstępie sama autorka. Przytacza słowa  jakie wypowiedziała  jedna  ze stworzonych przez  nią postaci. "Gladiole i magnolie to najpiękniejsze kwiaty świata bo z zewnątrz kruche i delikatne , a tak naprawdę silne i wiele mogą znieść”. Potem dodaje też , że każda z osób o , której czytamy w tej książce jest trochę podobna do  wymienionych wcześniej kwiatów.    Pierwszoplanowa postać dzieła to Bernadette - gimnazjalistka mieszkająca  w Szwecji. Jednak od chwili gdy u nastolatki zdiagnozowano raka wątroby jej domem na długie miesiące stał się pobliski szpital. Dziewczyna pełna obaw czeka na operację . Wiadomość o chorobie doprowadziła do gwałtownego pogorszenia  stanu psychicznego młodej pacjentki.  Przyjaciółki i znajomi ze szkolnej ławki  chcą za wszelką cenę dodać   jej otuchy . Odwiedzają Berni niemal każdego dnia  dbając o to by koleżanka nie czuła się samotna.  Znajdują też inne sposoby pomocy. Postanawiają zorganizować koncert charytatywny. Jednak czy ich ukochana  Bern  będzie mogła uczestniczyć w tym wydarzeniu? Nowotwór wykryty u znajomej zmienia praktycznie wszystko. Teraz dla Lyce , Anji  i pozostałych uczniów nie liczą się ich przyszłe studia . Ważniejsze jest wsparcie dla chorej. Młodzi ludzie  wiedzą , że nigdy nie wolno im zwątpić . Jeśli  to zrobią  dziewczyna postąpi identycznie.   Takie zachowanie   byłoby świadectwem definitywnej utraty nadziei.. Gimnazjaliści uświadamiają sobie , że jeśli chcą   pomóc najpierw muszą pokonać własne lęki i osobisty strach. Nagle odkrywają iż posiadają pewien cenny dar . O jego istnieniu wcześniej nie mieli pojęcia. Tym skarbem jest wrażliwość .   Szkolni koledzy bohaterki mają jeszcze jedno ważne zadanie. Powinni jak najszybciej spróbować odnaleźć w sobie cząstkę tej, która w każdej chwili może umrzeć. Pisarka powierza narrację różnym osobom . Tym samym powoli i systematycznie powstają coraz pełniejsze portrety psychologiczne grupy młodych  ludzi. Wszyscy oni zaczynają rozumieć , że czasem  może zabraknąć  kilku drogocennych minut,   czasu aby przeprosić,  pożegnać się,   wypowiedzieć piękne  słowa  kocham cię. Marta Gruszczyńska napisała  utwór o wartościach takich jak przyjaźń , nadzieja i niezłomna wiara.  Autorka w swojej powieści stara się przypomnieć , że choć ludzie nie mogą ustrzec się  błędów,    powinni   starać się  je jak najszybciej  naprawić, bo czas nie stoi w  miejscu.
Myślę , że warto dać książce szansę. Pomimo kilku niedociągnięć (  literówki  i czasami  irytujące zachowanie niektórych postaci),  jest to powieść godna polecenia.  Jednak do tego aby nazwać ten utwór literackim diamentem sporo brakuje.  Mimo to  sądzę , że czytelnicy , którzy nie są aż tak wymagający  będą po lekturze tej pozycji zadowoleni.
Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej. 


niedziela, 26 sierpnia 2012

Językowo: 01 Angielski 600 fiszek Kolokacje.

Znajomość języków obcych otwiera przed nami wiele  nowych możliwości.. Dzięki niej  możemy swobodnie porozumiewać  się np podczas wakacji w danym państwie. Język angielski jest w dzisiejszych czasach jednym z najpopularniejszych. Używa się go nie tylko w Wielkiej Brytanii czy USA , ale też w większości pozostałych miejsc na mapie Europy i nie tylko. Umiejętność sprawnego posługiwania się  mową Anglików daje szansę otrzymania  lepszej posady . Pozwala również  podjąć naukę na jednej z tamtejszych uczelni. Jak wiadomo Stanford , Harvard czy Oxford  to jedne z najlepszych  uniwersytetów globu. Powodów dla, których warto podnosić swoje umiejętności w tym zakresie jest więc naprawdę dużo.
Pomocną dłoń wyciąga do nas Wydawnictwo Edgard.Firma  ma w swojej ofercie ogromną ilość pomocy dydaktycznych. "Angielski 600 fiszek Kolokacje" to jedna z ich sierpniowych nowości.
Dla przypomnienia :
Kolokacja to wyrażenie  będące często używanym zestawieniem słów, w którym   sens całości wynika ze znaczeń poszczególnych wyrazów, na przykład obrać jabłko, odczuwać tęsknotę, mocna kawa, silny wiatr.
Fiszka   natomiast jest dwustronna i wygląda tak:
Jak widać na załączonym obrazku kartoniki są niewielkie. Tak więc bez problemu zabierzemy  je ze sobą nawet w podróż.  Po otwarciu pudełka  najpierw możemy zobaczyć słowo + przykładowe zdanie z jego wykorzystaniem po polsku. Gdy odwrócimy fiszkę widzimy to samo sformułowanie w języku angielskim. Logo , które znajduje się w rogu informuje nas do której z 32 grup tematycznych należy dane połączenie wyrazów. Najlepiej  uczyć się etapami i systematycznie powtarzać słówka z określonej dziedziny.
Do produktu dołączona jest ulotka zawierająca fotografie wybranych publikacji wydawnictwa. Jest w niej też krótki tekst o tym jak należy korzystać z małych karteczek zwanych fiszkami. Zestaw sześciuset najczęściej używanych kolokacji jest przeznaczony przede wszystkim   dla osób mających przed sobą egzamin językowy. Pozwolą one perfekcyjnie się do niego przygotować. Fiszki to szybki i skuteczny sposób na to aby zapamiętać najbardziej przydatne zwroty. Wszystkie wyrazy są pogrupowane więc podczas nauki na pewno się nie pogubisz.  Ja sama już od dawna chciałam wypróbować tę polecaną przez wielu metodę edukacji. Choć było to moje pierwsze spotkanie z  tego typu karteczkami  śmiało mogę powiedzieć:
Jest to dobry i szybki  sposób nauki wyrażeń , których wcześniej nie słyszeliśmy   a  także doskonała okazja  aby utrwalić słownictwo  jakie  już  wcześniej poznaliśmy.

Za możliwość zrecenzowania fiszek  serdecznie dziękuję Wydawnictwu Edgard .

środa, 22 sierpnia 2012

50. Agnieszka Lingas - Łoniewska Zakład o miłość.

Czy jedna przypadkowa napotkana osoba jest w stanie spowodować , że całe nasze dotychczasowe życie zmienia się a plany nie zostają zrealizowane? . Książka "Zakład o miłość pokazuje ,że tak.
Już w prologu poznajemy pierwszą z dwóch głównych postaci utworu -Sylwię Kujawczyk . Dziewczyna ma 24 lata i jest na ostatnim roku studiów. Czternaście dni tyle brakuje do  chwili  kiedy  stanie przed ołtarzem aby   przysięgać wierność i miłość. Jej przyszłość także jest doskonale zaplanowana. Po ślubie  ma  ona  zabrać
pałeczkę   ojcu i prowadzić galerię sztuki. Na pozór bajkowa sytuacja . Wszystko gotowe do tego by  mieć udane małżeństwo.  Jest  tylko jedna niewielka rysa , nieistotny dla  wszystkich szczegół. Kobieta zawsze szła  szlakiem wytyczonym przez rodziców. Nigdy nie mogła obrać własnej drogi. Musiała być  posłuszną i  trzymającą się narzuconych reguł córką.
Całkowicie innym człowiekiem jest Aleks Cichocki. Matka zostawiła go gdy miał zaledwie rok . Wychowywany przez tatę poszedł jego śladem . Stał się osobą szalenie pewną siebie i cyniczną.  Pozytywne uczucia   są mu   zupełnie nieznane. Sam o sobie mówi  :
" Jedyne co potrafiłem odczuwać to złość ". Kobiety natomiast traktuje jak marionetki i zabawki . Tych dwoje po raz  pierwszy styka się ze sobą w klubie podczas imprezy. Bohaterka zjawia się tam wraz ze swoimi koleżankami. Tymczasem "Cichy" ( tak nazywają chłopaka koledzy) chce pokazać swoim przyjaciołom na co go stać. Dlatego zgadza się na pewien  zakład, którego przedmiotem jest właśnie ona  ułożona i  dodatkowo  urodziwa dziewczyna z dobrego domu.
Młodzieniec od samego początku skrzętnie realizuje to co sobie założył. Pomiędzy nim a młodą hrabianką zaczyna iskrzyć. Do dziewczyny powoli ale dociera to, że przecież sama może decydować o tym jak i z kim chce żyć. Sylwia odkrywa iż nowo poznany chłopak nosi maskę . Dostrzega kim jest naprawdę. Próbuje uświadomić mu to czego  nigdy wcześniej  nie chciał przyjąć do wiadomości. Dziewczyna wie , że  mężczyzna potrafi być osobą szczerą i wrażliwą. Jego serce wcale nie jest z kamienia. Aleks  umie okazywać uczucia innym choć wcześniej wmawiał sobie iż nigdy nie będzie do tego zdolny. Idylla nie  mogła jednak trwać wiecznie. Kłamstwo jakiekolwiek by nie było za każdym razem  wyjdzie na jaw.....
Zanim wydam osąd i odpowiem na pytanie czy warto jest przeczytać tę powieść jeszcze słów kilka o narracji i języku utworu.
Historia opowiadana jest przez dwóch głównych bohaterów. Każdy opisuje zdarzenia z własnej perspektywy. Dowiadujemy się co myśli Sylwia , ale wiemy też jak w danej sytuacji czuje się Aleks. Taki literacki zabieg pozwala nam czytelnikom  lepiej zrozumieć postępowanie  głównych postaci .Mało tego możemy też poznać przyczyny decyzji jakie podejmują młodzi.
Język , którym posługuję się autorka    nie jest zmetaforyzowany. W powieści znajdziemy dużo zwrotów stricte młodzieżowych i takich , których używamy każdego dnia.   Wbrew pozorom nie jest to pospolita historia o miłości . Co prawda pełni ona w tym utworze  znaczącą rolę   , ponieważ  doprowadza do zmiany nastawienia i priorytetów. Widzimy rozmaite odcienie tego uczucia. Jest ono autentyczne  i wiąże się z trudnymi decyzjami podejmowanymi dla dobra drugiej osoby.  Jednak "Zakład o miłość" to również powieść o poszukiwaniu własnej życiowej drogi i zmaganiu się z  bolesną przeszłością.
Moja ocena końcowa jest jak najbardziej pozytywna choć przyznam , ten tytuł nie zauroczył mnie tak bardzo jak "W zapomnieniu". Nie mniej jednak myślę , że  powieść  spodoba się molom książkowym lubiącym utożsamiać się z bohaterami  i  wraz z nimi czytając kolejne kartki odczuwać coraz to nowe emocje. Chociaż często  bywają one skrajnie różne.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości autorki. 


piątek, 17 sierpnia 2012

49. Constanze Köpp "Najdalsza podróż" krótka opowieść o życiu i umieraniu.

Mimo , że żyjemy w XXI wieku wciąż istnieją tematy określane mianem wstydliwych . Jednym z nich jest śmierć niewinnych i bezbronnych dzieci. Gdy pociechy pytają swoje mamy dlaczego będę musiał/ła umrzeć? ona opowiada im coś w co sama nie wierzy. Chcę za wszelką cenę uchronić swój skarb przed rozczarowaniem. Często gdy córka lub syn nie ustępuje mówi tylko "Jesteś jeszcze za mały/ mała na takie rozmowy". Niemiecka autorka pragnie  "Przebić mur milczenia" jaki ustawiają rodzice nieuleczalnie chorych  maleńkich  ale też tych nieco starszych istotek. Zanim  kobieta odda głos narratorce najpierw sama go zabiera. Opowiada jakie były powody  tego, że pomimo zdziwienia otaczających ją znajomych zdecydowała się stworzyć powieść, w której poruszy tak drażliwy temat.
"Jakie uczucie towarzyszy człowiekowi, którego już nie ma?Jak to jest nie móc postawić nóg na Ziemi i przemierzyć świata?
Na te pytania stara się odpowiedzieć główna bohaterka  15- letnia Franny,która zmarła na mukocywiscydozę. Postać dziewczynki jest zapowiedzią tego, że cała powieść będzie nietypowa . W zwyczajnych książkach  bohaterami bardzo rzadko czyni się osoby zmarłe. Nastolatka przebywając  po drugiej stronie  w sposób niewiarygodnie bezpośredni opowiada o szczególnym dzieciństwie i szybkim dojrzewaniu oraz  . Jeszcze tam na Ziemi często szukała przyczyn choroby  i nie mogła zrozumieć , że:
"Człowiekowi przychodzą do głowy pytania na które nikt nie zna odpowiedzi".
15- latka gdy już wiedziała  co jej jest próbowała przygotować się na trudne chwile , które miała przed sobą. Ciągle pojawiało  sporo skomplikowanych  pytań. W poszukiwaniu odpowiedzi pomagali rodzice , lekarze  nawet babcia. Zdarzały się też momenty gdy   byli oni  bezsilni. Mimo chęci nie potrafili nic sensownego  małej kobiecie  przekazać. Tak więc niektóre wątpliwości nigdy nie zostały rozwiane.
Tytuł powieści jak zawsze ma dwa znaczenia to dosłowne i ukryte symboliczne.
Najdalsza podróż to ta  , której cel jest  daleko . Szykujemy się do niej z ogromną dokładnością tak aby  zabrać wszystko co potrzebne. W przypadku tej  powieści  mamy tak zwane " drugie dno". Chodzi o  wędrówkę ostatnią w, którą każdy z nas wyrusza gdy jego serce po raz ostatni zabije.

Pierwszoplanowa bohaterka  próbuje nakłonić nas abyśmy uwierzyli ,że sfera sacrum o , której tak często czytamy  np w trenach renesansowego humanisty  rzeczywiście istnieje. Niebo nie jest żadnym wymysłem  śmiertelników  , ponieważ Franny właśnie  tam przebywa. Mimo tego nadal może obserwować  życie rodziny , przyjaciół i wszystkich których spotkała. Tyle tylko ,że teraz robi to z innej perspektywy. Tym samym wlewa do serc nadzieję: W przyszłości i my będziemy mogli postąpić tak samo.
Utwór niemieckiej pisarki nie jest tylko o śmierci  i dziecięcym bólu. Franny  to osoba  świetnie zorientowana w kwestiach jakie teoretycznie dla  kogoś  w jej wieku powinny być niezrozumiałe . Problem istoty duszy , wiary czy nadziei  czasami trudno pojąc nawet dorosłym. 
Dzieło powstałe na podstawie rozmów autorki z córeczką oraz pacjentami hospicjum to książka nieprzeciętna. Można umieścić ją na regale obok takich tytułów jak "Mały książę" , "Bracia Lwie serce" czy "Oskar i Pani Róża".

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu Esprit.


czwartek, 16 sierpnia 2012

48. Kim Lawrence, Kathryn Ross,Chantelle Shaw. "Smak hiszpańskich pomarańczy".

Opowiadanie - krótki utwór epicki o luźnej konstrukcji charakteryzujący się zazwyczaj jedno wątkową fabułą. Słownikowa definicja jednego z gatunków literackich  pełni funkcję wprowadzenia do recenzji.  . "Smak hiszpańskich pomarańczy" to  trzy nieszablonowe opowiadania .(raczej bliżej im do opowieści)    ,które wcześniej wydano oddzielnie(kolejno w 2003, 2005 i 2007r). Po kilku latach postanowiono połączyć je  w jedną całość  i uczynić kolejnym  tomem  cyklu  "Opowieści z pasją".   Tutaj podobnie jak w  nieco krótszych  formach literackich mamy  główny  wątek  czyli zawirowania miłosne. Co to oznacza w praktyce  dla przeciętnego czytelnika?. Możliwość odprężenia się z dość dużą objętościowo pozycją. Każda z opisywanych historii przenosi nas w inną część Hiszpanii. Najpierw wraz główną bohaterką przebywamy w Andaluzji, potem   dzięki młodej dziewczynie pracującej w agencji reklamowej "pojawiamy się na ulicach Barcelony" . Ostatni fragment publikacji to podróż  do stolicy kraju aktualnych mistrzów Europy.
  • "Wakacje w Andaluzji". Główną postacią   fragmentu jest Lily.Kobieta potrzebuje momentu dla siebie. Pragnie zapomnieć o kłamstwach i niewierności małżonka. W urokliwej miejscowości poznaje przystojnego Santiago . Romans trwa jednak nad wyraz krótko. Dziewczyna sama musi ponieść konsekwencje  własnego błędu. Po jakimś czasie  ona i Hiszpan spotykają się powtórnie.
  • "Wino , słońce, Barcelona". W tym miejscu powieści  poznajemy  Carrie, która stała się prawną opiekunką swej bratanicy i  właśnie staje przed ważnym zawodowym wyzwaniem .Powierzono jej przygotowanie kampanii promocyjnej.    Młoda pracownica jest niezwykle podekscytowana. Taki stan powoduje , że nieświadomie zdradza pikantne szczegóły niedawno poznanemu prawnikowi.Ten okazuje się być jej klientem.
  • "Tylko w Madrycie."  Bohaterami ostatniego opowiadania są  Javier i Grace . On aby nie stracić rodzinnego banku  musi jak najszybciej  znaleźć  żonę. Ona natomiast  ma za zadanie spłacić dług ojca. Dochodzi do zawarcia fikcyjnego  małżeństwa . Co zdarzy się dalej  o tym już przeczytajcie sami.
"Smak hiszpańskich pomarańczy ma swoje wady i zalety. Do tych pierwszych zaliczam schematyczność i momentami niezbyt ciekawe rozmowy między poszczególnymi osobami.( mogłyby  być bardziej dopracowane) Atutem jest natomiast to , że powieść nie wymaga od czytelnika zbytniego  wnikania w treść.
Tytuł ten  warto zarekomendować osobom lubiącym błahe historie o uczuciach. Powinien on również zyskać aprobatę tych, którzy szukają dobrej rozrywki na kilka godzin. 



    środa, 15 sierpnia 2012

    Akcja Tydzień dla Twojego bloga.

    Dziś  krótko i na temat. O akcji Tydzień dla  Twojego bloga pewnie większość bloggerów już słyszała. Jest mi bardzo miło poinformować Was że mój blog również został wyróżniony. Odpowiedzi na pytania znajdziecie pod tym linkiem :http://duzeka.pl/hot_page.php?id=11&id_news=2036.
    Starałam się aby  były one  jak najbardziej profesjonalne . Życzę miłej lektury i czekam na Wasze opinie.

    niedziela, 12 sierpnia 2012

    47. Tavi Soininvaara "Wirus Ebola w Helsinkach".

    Literatura fińska  przez długi czas była dla mnie czarną magią i wielką niewiadomą. Jednak za sprawą  kryminału "Wirus Ebola w Helsinkach  który ostatnio przeczytałam ta sytuacja się zmieniła. Bardzo rzadko sięgam po książki  twórcy   kompletnie mi nie znanego . Preferuję powieści osób cenionych w literackim świecie. Lubię czytać książki wyróżnione prestiżową nagrodą lub poznawać  kolejne dzieła pisarzy , którzy już wcześniej zdobyli moje uznanie. Nie mniej jednak czasami robię wyjątki oto jeden z nich. 
    Zanim  opiszę swoje wrażenia z lektury przedstawię sylwetkę  tego który  napisał utwór. Być może część z Was  wcześniej o nim nie słyszała. Tak więc Taavi Soininvaara ma 46 lat i z wykształcenia jest prawnikiem . Zanim zawodowo poświęcił się pisaniu  pracował   " w zarządach fińskich instytucji finansujących i spółek przemysłowych". Jednakże długo tam miejsca nie zagrzał i po sukcesie książki  o której zaraz opowiem postanowił  już tylko tworzyć. 
    Tyle słowem wstępu. Pora na to aby opowiedziała co myślę o tym skandynawskim kryminale. Powieść otwiera scena podobna do tych, które oglądamy w filmach akcji. Generał Raimo Siren pełniący funkcję głównego wodza fińskiej armii potrącając rowerzystkę przyczynia się do jej natychmiastowej śmierci. Mężczyzna wokół siebie nie widzi nic poza krwią. Strach wygrywa i sprawca ucieka z miejsca zdarzenia. Winny  wie  czeka go nie tylko grzywna ale i kara pozbawienia wolności. Czuje iż sprawiedliwość i  tak zostanie wymierzona. Pomoc nadchodzi jednak w najlepszym momencie. Tamtejszy wirusolog odpracował właśnie lekarstwo na tytułową zarazę. Środek ten w połączeniu ze szczepionką można wykorzystać  jako broń biologiczną. Osobiście czytając byłam mocno zaskoczona pomysłem autora na fabułę. Mimo to w ostatecznym rozrachunku wyszła całkiem niezła książka. Dużo zwrotów akcji , postaci pragnące pokrzyżować plany głównym zainteresowanym. Do tego dochodzi bardzo dobra narracja i pierwszoplanowy bohater, który ma w  powieści najpełniejszy portret psychologiczny i wzbudza dość skrajne emocje. 
    Jak w każdej recenzji także i tutaj przychodzi czas na ocenę końcową. Książki tej nie polecę każdemu ale na pewno spodoba się ona wielbicielom powieści sensacyjnych i kryminalnych. Niektórym ogromne napięcie jakie tutaj widzimy może po prostu nie odpowiadać.

    Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu Kojro.

     

    piątek, 10 sierpnia 2012

    46. Piotr Piątek "Dyrygent fal".

    Poezja ma  to do siebie , że nie do każdego czytelnika  przemawia. Jedną z jej  cech charakterystycznych jest mocno zmetaforyzowany język. W wierszach   dużo ważniejsze   niż znaczenie dosłowne jest to aby właściwie odczytać  sens  metafor, których w tych utworach nie brakuje. Każdy z nas może stworzyć własną interpretację danego tekstu lirycznego . Często we właściwym jej dokonaniu pomagają tytuły lub motto. Gdy tak się dzieje najczęściej używamy terminu klucz interpretacyjny.   Do analizy danego fragmentu   wykorzystujemy  też różnego rodzaju konteksty  np filozoficzny.
    W tomiku   Piotra Piątka widzimy odwołania do antropocentryzmu. Pogląd ten  mówi o tym , że to człowiek  znajduje się w centrum całego wszechświata. Podmiotem lirycznym  wierszy  jest mężczyzna a tematyka całego tomiku to ludzka egzystencja, walka  która to musi stoczyć i  wyzwania dnia codziennego. Zbiór otwiera motto zaczerpnięte z książki Marka Twaina zatytułowanej  "Tajemniczy przybysz" Jest ono potwierdzeniem obecności kontekstu o którym pisałam wcześniej.
    Co tak naprawdę znaczy być człowiekiem , jakie są tego konsekwencje?.  Odpowiedzi na te pytania próbuje udzielić w swoim dziele Piotr Piątek.   Zaszczyt  bycia człowiekiem nie jest  nagrodą ani podziękowaniem za szlachetny czyn. Wiąże się on z koniecznością podjęcia wyzwania . Trzeba  stanąć do walki a rozpoczyna się ona już z chwilą naszego przyjścia na świat. Stawka tej batalii jest niezwykle wysoka. Jeśli tę konfrontację  wygramy i będziemy  na  zwycięstwo  ciężko pracować każdego dnia zyskamy wiele. Nauczymy się " oswajać świat", ale również będziemy mogli powiedzieć , że  nie oddaliśmy swojego człowieczeństwa.  "Dyrygent fal " jest zapisem kolejnych etapów  ciężkiej pracy i ludzkich dążeń do tego aby osiągnąć cel . Tytuły wierszy  w większości są metaforami i wskazówką dla odbiorcy. Pomagają odczytać przesłanie . Nazywają kolejne  momenty w życiu człowieka  i "bitwy" w których musimy wsiąść   udział. Czytamy o narodzinach, okresie dorastania kiedy to pojawiają się  nowe pytania a także o tym jak  wraz z wiekiem zmienia się hierarchia wartości upodobania i zainteresowania.  Mamy w tym dziele też utwory dotyczące czasu gdy przychodzi tak zwane nasze pięć minut .Wtedy wszystko dobrze się układa  jesteśmy szczęśliwi i silni . Momentów kryzysowych  nikt w życiowej walce nie uniknie. Takie chwile pokazują naszą słabość i bezradność wobec cierpienia czy śmierci. Chociaż każdego człowieka czeka taki sam los  i wszyscy kiedyś umrzemy nie możemy pozwolić na to żeby nasze życie było  pełne chaosu.  Autor próbuje pokazać  , że są też chwile radości, momenty  gdy trzeba  stanąć. Musimy nauczyć się patrzeć dokładniej dostrzegać nawet te drobiazgi , które wcześniej wydawały się mało istotne. Dopiero wtedy  gdy tak będzie człowiek zyska nowe prawo. Dostanie możliwość  nazywania  siebie dyrygentem.fal własnego życia.


     Za możliwość przeczytania wierszy dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej.








    wtorek, 7 sierpnia 2012

    Wywiad czyli Wasze pytania do Pani Agnieszki.


    aneta pzn:
    Skąd autorka bierze pomysły na kolejne książki?

    Z powietrza. Nie żartuję, wokół nas tyle ciekawych rzeczy się dzieje, że wystarczy spojrzenie, impuls, zasłyszana piosenka, obejrzany film, jakaś wiadomość w telewizji, a mi już w głowie tworzy się historia. Czasami inspiracją są wydarzenia z życia realnych osób, jakieś fragmenty ich życiorysu, zlepki, które zbieram i tworzę nową opowieść.

    Miłośniczka Książek:
    Po czyje książki Pani z chęcią sięga i dlaczego akurat tego autora/tej autorki?

    Tak do końca nie mam obecnie tego najulubieńszego, najukochańszego autora. Bardziej kieruję się gatunkiem, ulubionymi wątkami, niż nazwiskiem. Oczywiście zawsze będę cenić Kinga, Pattersona, bo w ich powieściach zaczytywałam się w czasach liceum. Teraz czytam serię kryminalną Camilli Läckberg, która bardzo przypadła mi do gustu.

    Kasandra-85:
    Jakie ma Pani zainteresowania, oczywiście oprócz miłości do książek i pisania?

    Zwierzaki. Mam trzy koty i psa, staram się także pomagać bezdomnym zwierzętom, biorę udział w akcjach charytatywnych, przed zimą zbieram gazety, kocyki, karmę i zawożę do wrocławskiego schroniska.
    Kocham muzykę, mój ulubiony zespół to Within Temptations, byłam na ich koncercie w warszawskiej Stodole, niezapomniane przeżycie.
    Filmy i seriale. Mój ulubiony aktor to Russell Crowe, uwielbiam jego kreację w „Pięknym umyśle” i oczywiście „Gladiatorze”. Z seriali cenię „Zakazane imperium”, „Miasto cudów”, czyli wszystko co dotyczy gangsterki. Jestem także fanką serii o gangu motocyklowym „Sons of Anarchy”.

    sabinka.t1:
    Którą autorkę i autora (oczywiście rodzimych) cenisz Agnieszko najbardziej???

    Bardzo ciężkie pytanie. Jest ich sporo, wielu ich znam osobiście, dlatego nie będę wymieniać nazwisk. Jedno jest pewne, jest wiele książek polskich pisarzy, które zajmują wysoką pozycję w mojej osobistej biblioteczce bestsellerów.

    Ceisha:
    Co daje Pani inspiracje? Skąd Pani je czerpie i co się dzieje, gdy brak Pani pomysłów na napisanie czegoś, o ile zdarzają się takie sytuacje?

    Jak wspomniałam wcześniej, inspirację czerpię z życia, otoczenia, doświadczeń własnych i innych. Muzyka jest także moją wielką inspiracją, dlatego w każdej mojej książce znajduje się playlista, zawierająca tytuły piosenek, które pobudzały moją wyobraźnię.

    Agata Adelajda:
    Czy przygotowuje Pani plan powieści krok po kroku, czy powieść "dzieje się" w trakcie pisania, pisze ją Pani na bieżąco?
    Różnie bywa. Z reguły jest tak, że rodzi się pomysł, zaczynam pisać niejako „z rozpędu”. Potem mam przestój, zaczynam rozpisywać kolejne rozdziały w konspekcie. Ale pisząc dalej, często bohaterowie idą swoim własnym tropem i konspekt rozmywa się niemal w całości.

    Jędrzej 44:
    Kim Pani chciała zostać w dzieciństwie? Kiedy napisała Pani pierwszą książkę?

    Chciałam zostać nauczycielką i to jest mój zawód wyuczony. Pierwsza książka? IV klasa podstawówki, w zeszycie 30-kartkowym.

    Nati:
    Kiedy pisze się Pani najlepiej - czy potrzebuje Pani jakichś konkretnych warunków do pisania? Np. pora dnia, kawa, muzyka...?.

    Lubię pisać wcześnie rano, albo późnym wieczorem. Nie potrzebuję wiele, często piszę z laptopem na kolanach i słuchawkami na uszach. Słucham muzyki i wedle jej dźwięków tworzę. Wówczas świat może nie istnieć. Jestem tylko ja, muzyka i moi bohaterowie.

    Kobra:
    Jaki bodziec zadziałał na Panią, że zaczęła Pani pisać?
    Co przynosiło Pani natchnienie do pisania?

    To zawsze gdzieś we mnie siedziało, lubiłam wymyślać historie, opowieści, tworzyć postaci. Jako dziecko miałam bardzo wybujałą wyobraźnię, co sprawiało, że często zmyślałam różne historyjki, podając je często za prawdziwe. Moja mama wie o tym najlepiej, co znaczy mieć dziecko z taką wyobraźnią;)
    Natchnienie tak naprawdę jest wszędzie, czasami tylko ja jestem zamknięta i wówczas nie mogę napisać ani zdania.


    natanna:
    Czy pisanie przychodzi Pani łatwo i czy ma Pani coś takiego jak moja córka, która pisze sobie do szuflady, że nachodzi ja wena twórcza i tak ja męczy , że siada do laptopa i pisze .

    Pisanie czasami przychodzi łatwo, innym razem zacinam się na jakiejś scenie i nie jestem w stanie ruszyć dalej. Nie ma żadnej reguły, nigdy nie jestem w stanie przewidzieć, czy będzie łatwo, czy napotkam mur nie do przejścia. Mam czasami napad inspiracji, wówczas piszę jak oszalała, innym razem napiszę dwa zdania i nie mogę ruszyć dalej. To najbardziej boli i denerwuje.

    Anne18:
    1.Zawsze ciekawiło mnie to jak wygląda proces wydania książki i ile trwa. Chciałabym też dowiedzieć się skąd czerpie Pani pomysły na tytuły swoich powieści.

    Proces wydania książki trwa około 6 m-cy. Jeśli manuskrypt zostanie zaakceptowany przez Wydawcę, wówczas tekst idzie do korekty. Po korekcie wraca do Autora, który musi przeprowadzić korektę autorską, a także ustosunkować się do uwag korektora Wydawcy. Następnie jest redakcja końcowa, potem drukowany jest egzemplarz sygnalny, nad którym jeszcze raz Autor się pochyla. Oczywiście w międzyczasie dobierana jest okładka, ustalani patroni medialni (jeśli tacy są). Tak to wygląda w Wydawnictwie, w którym wydaję swoje książki, ale myślę, że generalnie taka jest zasada „produkcji” książki.

    O pomysłach pisałam już wcześniejJ Krótko mówiąc z życiaJ

    2.Czy ma Pani jakieś cenne wskazówki dla tych , którzy chcieliby w przyszłości napisać coś własnego?

    Na pewno należy dużo czytać i dużo pisać. Najlepiej zacząć od mniejszych form, może umieszczać je na różnych forach literackich i tam uzyskiwać pierwsze opinie na temat swoich utworów. Nie zrażać się krytycznymi i konstruktywnymi uwagami, nie poddawać się i starać realizować swoje marzenia i zamierzenia. Nie jest łatwo, ale jeśli jest to prawdziwą pasją, to można pokonać wszelkie przeszkody.

    3.Dlaczego zdecydowała się Pani założyć bloga? Z pewnością ułatwia to kontakt z czytelnikami ale czy był jeszcze jakiś inny powód?

    Lubię kontakt z Czytelnikami, obecna technologia bardzo to ułatwia. Poza tym dużo czytam i lubię się dzielić z innymi swoimi opiniami na temat przeczytanych lektur. Mogę też promować swoje powieści, a także inne ciekawe, według mnie, książki.

    Czytelniczka:

    Co jest najlepsze, a co najgorsze w byciu pisarką? Pozdrawiam!

    Najlepsze? Chyba to, że pisanie to pasja, a tworząc nowe opowieści realizuję swoje marzenia i pragnienia. A co najgorsze? Nie wiem, szczerze mówiąc. No dobrze, chyba niepochlebne i miażdżące recenzje. Każda książka to wypieszczone dziecko, więc nie będę czarować, że krytyka nie boli. Boli i to jest chyba naturalne. Również pozdrawiamJ

    Irena A.Bujak(Bujaczek):


    Co Ci się najbardziej podoba i najmniej w kontaktach z swoimi fanami?

    W sumie moje kontakty z fanami są bardzo miłe, więc nie ma tutaj czegoś, co by mi się nie podobało. Dostaję dużo miłych maili, nie tylko do Czytelniczek, ale także od Czytelników, co jest sygnałem, że moje powieści są dla wszystkich. Mimo, że piszę o miłości, okazuje się, że panowie też lubią czytać o uczuciach. Zwłaszcza, jeśli są ukazane na tle historii kryminalnej lub sensacyjnej. Lubię także spotkania autorskie, wówczas zawsze jest wspaniała atmosfera, którą nie da się zastąpić niczym innym.

    nightingale:
    Czy bohaterowie z Pani utworów są wzorowani na osobach z Pani środowiska? Jak się czuje Pani po napisaniu książki? Ile czasu zajmuje Pani napisanie książki? Trochę się rozpisałam;)

    Czasami są wzorowane na osobach, bądź na ich losach. Albo na cząstkach tych losów, doświadczeń. Tak jest z trylogią Zakręty losu, która w całości ukaże się jesienią tego roku. Historia Lukasa jest po części taką opowieścią na podstawie losów pewnej osoby, którą kiedyś znałam.

    Po napisaniu powieści czuję euforię, radość, dumę, to naprawdę fantastyczne uczucie, które ciężko porównać z czymkolwiek innym. Ogrom satysfakcji, a jednocześnie żalu i dziwnej tęsknoty za historią i bohaterami.

    Różnie bywa, kilka miesięcy z reguły, „Zakład o miłość” pisałam około ośmiu miesięcy. Natomiast „Historię Lukasa” chyba sześć.


    Dziękuję za wszystkie pytania, świetna forma wymiany myśli, doświadczeń, uwag. Pozdrawiam wszystkich Pytających i oczywiście dziękuję Autorce bloga za zaproszenie
    Agnieszka Lingas-Łoniewska.

    Ja również bardzo serdecznie dziękuję autorce za to  ,że zechciała poświęcić swój  czas i odpowiedzieć na pytania. Mam nadzieję , że pomysł z wywiadem się podobał. 
    Zapraszam również na bloga  Pani Agnieszki http://www.agnesscorpio.blogspot.com/

    poniedziałek, 6 sierpnia 2012

    45. Paweł Skawiński "Gdy nie nadejdzie jutro".

    Większości młodych ludzi Indie kojarzą się z wielogodzinnymi, pełnymi muzyki i tańca filmami. W Bollywoodzkich produkcjach kraj ten pokazywany jest jako państwo , które łączyć można z bajkową krainą. Niestety wizerunek medialny a rzeczywistość to dwie zupełnie różne rzeczy . O tym jak naprawdę wygląda życie w tamtym rejonie możecie przeczytać w drugiej części serii  "Lektury reportera".
    "Gdy nie nadejdzie jutro" to  książka napisana w formie reportażu. Paweł Skawiński przedstawia  Indie takimi jakie je widzi. Nie wprowadza zbędnego patosu ani niczego nie pokazuje w innym świetle  tylko po to aby przekonać do siebie czytelnika. Zabiera nas na ulice pełne małoletnich dziewczynek, które zostały sprzedane  dlatego ,że dzięki temu będzie mniej osób do wykarmienia.. Slumsy, głodujące dzieci, wojna domowa to wszystko autor stara się nam   przedstawić.  Poznajemy bohaterki , które pomimo wielu przeszkód postawionych im na drodze chcą się kształcić , rozwijać , po prostu walczyć o lepsze życie  inny niż dotąd świat wokół siebie. Nie zobaczymy tutaj ludzi ubranych w różnokolorowe sari ani urokliwych miejsc zachęcających nas do odwiedzenia  tego terenu. Mamy za to  prawdziwy pozbawiony lukru i ozdobników obraz Indii XXI wieku.Każdy kto zdecyduje się przeczytać  tę "reporterka książkę" otrzyma w zamian autentyczne lecz czasem szokujące i dotkliwe świadectwo. Napisał je człowiek, który długo był i pracował w tym miejscu jako wolontariusz. Widział dramatyczną sytuacje nie tylko materialną ale również polityczną ludzi tam mieszkających.
    Reportaż to w tym przypadku narzędzie służące do "opowiedzenia historii nie będących fikcja". Gatunek ten pozwala pokazać podziały  kastowe, liczne konflikty a także zabobony w, które nadal wierzą tamtejsi ludzie. Jest on potrzebny innym czytelnikom choćby po to aby otworzyć im oczy na sprawy , które nie przyciągają uwagi . Subkontynent który tu widzimy jest pełen wewnętrznych konfliktów i problemów. Czarno białe fotografie autorstwa Ewy Morawskiej są świetnym dopełnieniem .Ukazują  te ciemniejsze strony azjatyckiego kraju.  "Gdy nie nadejdzie jutro" pokazuje prawdziwe oblicze państwa ze stolicą w New Delhi. Gdy przeczytasz tę książkę dobitnie przekonasz się , że Indie  nie wyglądają tak jak  sugerują to wielkie filmowe hity ze szklanego ekranu.

    Za książkę  serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dobra Literatura.

    sobota, 4 sierpnia 2012

    44. Deborah Simmons " Książę złodziei".

    Kiedy biorę do ręki książkę autorki, której wcześniej nie znałam mam zawsze różne pytania . Zastanawiam się czy  jej styl oraz opowiedziana przez pisarkę historia przypadnie mi go gustu .
    Jak było  tym razem?. W kolejnym romansie historycznym poznajemy Georiane Bellewether. Młoda niebieskooka blondynka niechętnie wyjeżdża z rodziną na letni wypoczynek do Bath. Dziewczyna wychodzi z założenia , że podczas  pobytu nie wydarzy się nic ekscytującego ani wartego zapamiętania. Ona najchętniej zajęłaby się rozwiązywaniem trudnych zagadek kryminalnych , gdyż  od dziecka  pragnęła zostać detektywem.  Już na początku pobytu w miasteczku Georigana dostaje szansę i może   robić to co kocha. Wszystko za sprawą kradzieży  niezwykle cennego szmaragdowego  naszyjnika. Kobieta postanawia od razu zabrać  się do pracy i rozpocząć własne śledztwo . Trudne pytania zagadki  i tajemnice  czyli to co detektywi lubią najbardziej. W poszukiwaniach złodzieja pomaga nowo poznany markiz. . Ashdowne od pierwszego spotkana zafascynowany był  poczuciem humoru , odwagą i niezwykle bujną wyobraźnią dziewczyny.  Śledztwo z każdym dniem posuwa się do przodu. Odkrywane są kolejne ważne fakty a lista podejrzanych  skraca się coraz bardziej. Bohaterka jednak osiąga swój cel i poznaje prawdę, która jest dla niej szokiem, ponieważ spodziewała się zupełnie innego zakończenia sprawy. Po odnalezieniu sprawcy musi   zdecydować co zrobi. Jak zawsze są dwie opcje. Można  wydać  tego,  który zabrał bez wiedzy właścicielki klejnoty lub zataić jego tożsamość. Wybór niezwykle trudny bo to od niego zależy osobiste szczęście młodej pani detektyw.
    Książka „Książe złodziei jest pełna zagadek do rozwiązania. Wraz z główną postacią próbujemy dowiedzieć się kto i z jakiego powodu ukradł biżuterię. Mamy szansę śledzić  jej poczynania i kroki jakie podejmuje. Pisarka zadbała również o to aby  bohaterowie skrywali jakieś sekrety i mieli dla czytelnika liczne niespodzianki. Zakończenie powieści jest ostatnim ale największym zaskoczeniem. 
    Powieść  choć na chwile przenosi nas do epoki gdzie dominują wytworne stroje  określony sposób mówienia i zachowania.  Akcja utworu toczy się dość szybko a  tajemnice i intrygi   powodują napięcie. Zwiększa się ono wraz z każdym przeczytanym rozdziałem.
    Być może  utwór ten nie jest jakąś literacką perełką. Nie mniej jednak uważam iż powinien  zyskać uznanie osób lubiących historie miłosne , których akcja toczy się w innej epoce. 
    Za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu Mira .


    piątek, 3 sierpnia 2012

    Wywiad z Panią Agnieszką Lingas- Łoniewską- zadawajcie pytania.

    Jak  głosi tytuł  posta postanowiłam zorganizować wywiad. Autorami pytań jesteście oczywiście Wy czytelnicy mojego bloga. Chcesz o coś zapytać autorkę powieści takich jak "Zakład o miłość", Bez przebaczenia" czy " W zapomnieniu"? . Możesz zadać pytanie pod tym postem   do 7 sierpnia.
    Wszystkie zostaną zebrane i wysłane e-mailem do autorki. Wywiad oczywiście zostanie opublikowany na moim blogu. Nie wiem jeszcze czy przy pytaniach podam Wasze nicki(raczej tak). Nawet jeśli nie to zapewne każdy z Was będzie pamiętał jakie pytanie zadał.

    Zapraszam więc do tworzenia wywiadu.