Dzisiaj moi kochani Czytelnicy mam dla Was kolejny post dyskusyjny. Ostatnio było o literaturze tak zwanej ambitnej i o tym dlaczego jest jej tak mało. Teraz będzie trochę na odwrót , porozmawiamy o tym co najbardziej denerwuje / może denerwować / czego jest za dużo w książkowej blogosferze.Pomyślałam sobie, że choć ten temat był już wielokrotnie poruszany to
ja mogę mieć zupełnie inne zdanie. Postanowiłam swoje " żale" ując w 9
krótkich punktach .
W blogosferze najbardziej denerwują /denerwuje mnie:
1. Komentarze, które nic nie wnoszą do dyskusji-
nie cierpię gdy ktoś zostawia komentarz tylko po to, żebym potem
trafiła na jego blog. Jak będę chciała zajrzeć prędzej czy później i tak
to zrobię. Nie przepadam też za komentarzami typu " to nie dla mnie" ,
choć przyznam samej czasem zdarzy mi się taki zostawić. Jeśli już nie
interesuję kogoś książka to może chociaż spojrzy na styl, język , da
jakieś wskazówki , pokaże gdzie jest błąd. Mało jest takich osób .
Brakuje odwagi? Wiadomo, że krytyka nie jest miła, ale każda uwaga nawet
ta negatywna może pomóc, coś pokazać itp.
2. Recenzje tej samej książki na kilku blogach pojawiające się niemal w tym samym czasie -rozumiem racje wydawców, którzy szykują masową akcję promocyjną itp. Jednak kiedy widzę 5-10 recenzji jakiegoś tytułu na raz z reguły takie posty omijam, lub wracam do nich dopiero jak ten cały " szum" na daną książkę minie.
3. Teksty z literówkami i całą masą powtórzeń - jestem nieźle przeczulona na tym punkcie. Może dlatego, że sama ostro pracuje nad tym żeby takich błędów nie robić , a może z powodu tego iż w szkole zawsze zresztą bardzo słusznie powtarzano mi , żeby w wypracowaniach i innych tekstach używać bogatego , zróżnicowanego słownictwa ? Nieważne po prostu kiedy widzę recenzje, w której każdy akapit rozpoczyna się od słowa Książka to niemal od razu odechciewa mi się ją dalej czytać . Wiem dziwna jestem. To samo z literówkami niektóre rzucają się w oczy bardziej inne mniej, ale ja bardzo często je wyłapuje i piszę o tym w komentarzu.
4. Kopiowanie fragmentu lub całości recenzji i uznanie jej za własną - to już jest naprawdę niefajne zachowanie . Po prostu kompletny brak poszanowania czyjeś pracy , tego że ktoś się musiał trochę namęczyć , żeby to brzmiało tak jak brzmi. Można czasem zapytać bloggera czy wolno nam " pożyczyć" sobie jakieś sformułowanie , które szczególnie nam się spodobało i samemu je wykorzystać ( przynajmniej ja tak robię nie wiem jak inni ), ale żeby od razu kopiować całość ? Chyba istnieje coś takiego jak prawo autorskie? . Ja na szczęście nie miałam jeszcze do czynienia z podobną sytuacją, ale wiem, że w blogosferze to nie nowość.
5. Sytuacja kiedy recenzuje się powiedzmy mniej znaną książkę i nagle nie ma chętnych żeby się wypowiedzieć - rozumiem nie czytało się jej , ale czy to od razu oznacza , że nie ma się prawa niczego o niej napisać ? Wcale nie wręcz przeciwnie można np dopytać dlaczego warto przeczytać , co takiego jest w książkach danego autora/autorki itp.
6. Reakcje na krytyczną recenzję tytułu, który większość zachwala- przecież każdy ma prawo do własnego zdania i nie wszyscy muszą dostrzec w powieści to coś .
7. Streszczenia książek i zdradzanie zakończenia w recenzji - nie cierpię tego . Recenzję moim zdaniem czyta się po to, aby po pierwsze poznać opinię na temat danej książki , po drugie przekonać się czy trafia ona w nasze czytelnicze gusta , po trzecie żeby poznać zarys fabuły, tematykę itp. Czytelnik raczej nie chce wiedzieć co wydarzy się w kluczowym momencie, jakie rozwiązanie zastosuje autor/ autorka . Jeśli zdobywa tę wiedzę wcześniej nie ma już tak dużej przyjemności z poznawania całej historii z, którą wcześniej tak bardzo chciał się zaznajomić .
8. Brak jakichkolwiek chęci dyskutowania o książce pod recenzją- są osoby, które piszą , że książka bardzo im się podobała i mówią dlaczego, a są takie, które zostawiają komentarz i pisząc nieładnie uciekają nie czekając na to czy ktoś ma na ich komentarz jakąś wartościową odpowiedź( nie mówię o swoim blogu tylko generalnie o braku chęci dzielenia się swoimi przemyśleniami).
9. "Bałagan" na blogu - Blog to miejsce , które sami tworzymy i prowadzimy. Mamy prawo zamieszczać na nim co tylko chcemy, recenzje, zdjęcia, notki o materiałach do nauki języków, herbatach, kawach, kosmetykach, stylizacjach , płytach, filmach , gazetach itp. Jeśli nasze miejsce w sieci nasz Blog /strona jest wielotematyczna pamiętajmy żeby zadbać o odpowiednie oznaczenie postów. Jeśli ktoś lubi oglądać filmy klika w etykietkę " Kącik filmowy" i jest w tym "dziale" naszego Bloga, który najbardziej go interesuje. Takie oznaczanie znacznie ułatwia "poruszanie się" po stronie, pokazuje czytelnikowi, że nam na tym naszym miejscu zależy, że chcemy dotrzeć do jak największej ilości osób.
To tyle ode mnie Nie chciałam tym tekstem nikogo urazić, ani zdenerwować tylko wyrazić swoje zdanie .
A Ty Drogi/a Czytelniku/Czytelniczko jak odpowiedział./a byś na
pytanie postawione w tytule notki? Myślisz podobnie jak ja?, a może
przeszkadzają Ci zupełnie inne rzeczy ?Zapraszam do dyskusji i do tego byś zamieścił/a podobny post u siebie na blogu.
podobają mi się twoje punkty i z każdym mogę się zgodzić ;) z tego wszystkiego to chyba właśnie najbardziej denerwuje mnie taka lawina recenzji tego samego tytułu w jednym czasie no i recenzje-streszczenia ;)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że myślimy podobnie.
UsuńZgadzam się z większością Twoich punktów. Bardzo denerwuje mnie brak chęci dyskusji obserwatorów pod nieznaną książką. A nieznana nie znaczy zła, prawda ? Czasami wkurzają mnie także recenzje, które są tak długie, że od patrzenia oczy bolą. I jeszcze niepodzielone żadnymi cytatami. Od razu odechciewa się czytać. Przynajmniej mi.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Prawda prawda. Co do długich recenzji,to ja je akurat lubię( top też oznaka zaangażowania i chęci dzielenia się przemyśleniami właśnie ale masz rację muszą być jakoś rozdzielone cytatami albo czymś bo wtedy wszystko jest bardziej przejrzyste i łatwiej się czyta,
UsuńSzczera prawda, szczególnie punkty 2,3,5. 2 - w takich sytuacjach postępuję identycznie jak ty i zauważyłam, że dzieje się tak szczególnie w wypadku pewnego wydawnictwa, którego nazwy nie będę wymieniać; 3 - grrr, na pewno nie wejdę drugi raz na tego bloga; 5 - prawda jest taka, że większość (w tym czasami ja) najchętniej czyta recenzje tych książek, które samemu przeczytało lub niektórych nowości, o których wszędzie się trąbi
OdpowiedzUsuńNie miałam na myśli konkretnego wydawnictwa tylko ogólnie. Też rzadko powtórnie wchodzę na taki blog . Co do punktu 5 to jest w tym trochę racji bo widać, że ludzie chcą czytać i kupować tylko nowości . Starsze tytuły choć są niejednokrotnie ciekawsze to nie cieszą się już tak dużym zainteresowaniem.
Usuńmasz racje ;) szkoda, bo czasem ksiazki mniej znane są godniejsze polecenia niż nowości. Mnie denerwuje tez jak blogerzy zachwalają ksiazki, ktore dostaja dzięki współpracy z wydawnictwem, a tak naprawde wcale im sie nie podobają. To można od razu wyczuć po przejrzeniu recenzji.
OdpowiedzUsuńMnie też to wkurzało, ale już przywykłam trochę dlatego nie umieściłam tego wśród tych punktów.
UsuńZgadzam się z tobą w 100%. Ostatnio nawet zrobiłam u siebie porządek w etykietach i zrobiłam rozwijane menu, które bardziej plastycznie wygląda i nakierowuje gdzie trzeba. Sama jestem lekką pedantką i lubię porządek na blogu. Gdy chcę coś konkretnie sprawdzić to szukanie interesującej informacji na blogu na którym jest "bałagan" trochę mnie zniechęca i po prostu wychodzę. Na szczęście takich blogów coraz mniej.
OdpowiedzUsuńJa wczoraj robiłam porządek tyle, że ze stronami nie umiem robić rozwijanego menu więc przygotowałam sobie jedną zakładkę wyzwania 2013-2014 ( na razie później będę zmieniać nazwę jeśli w kolejnych latach dalej się będę bawić w wyzwania). Usunęłam dwie, inne bo były z podziałem na lata. W etykietach mam względny porządek choć jeszcze muszę dopracować kilka rzeczy . Zastanawiam się też nad usunięciem jeszcze kilku bannerów, bo jakoś dużo to ich jest.
UsuńCiekawy pomysł na posta :) W kwestii komentarzy drażni mnie to, że czasami zdarzy się osoba, która nie przeczyta napisanego przeze mnie tekstu. Ba, nawet nie przeczyta podsumowania na samym końcu! Wchodzi na bloga tylko po to, by napisać "Mi się podobało" i zostawić link. Jeszcze gorsze są jednak osoby, które pod recenzją kryminału piszą, że nie lubi romansów... Zastanawiam się wtedy, czy pomylił zakładki w przeglądarce, czy może dostrzegł w książce drugie dno ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję miło, że się podoba;) Też czasami mam takie wrażenie. Wcześniej zanim jeszcze wysyłałam swoje teksty przed publikacją komuś do korekty, to nie raz nie dwa zdarzyło mi się edytować posta, bo zauważyłam literówkę, dwa razy napisane to samo słowo, lub jakiś rażący błąd stylistyczny. Jeśli ktoś tego nie widzi to, albo ma odwagi mi o tym napisać, albo nie czyta recenzji. Ja takich komentarzy z że tak powiem drugim dnem na razie sobie raczej nie przypominam.
UsuńWszystko ładnie i pięknie, oczywiście zgadzam się z tym, co napisałaś powyżej (jak cała reszta komentujących), ale niestety ile by nie dyskutował na ten temat, to i tak odbije się od niczym groch od ściany. Wyrazimy swoje zdanie i na tym się skończy. Jest nas zaledwie garstka, a blogerów w sieci tysiące. Takie zachowanie, o którym piszesz, stosowane metody prowadzenia bloga itp itd raczej nie ulegną zmianie i albo trzeba się do tego przyzwyczaić, darować sobie zwracanie na to uwagi, albo po prostu zaprzestać odwiedzin - wybrać tylko garstkę, u których będzie się wiernymi Czytelnikami.
OdpowiedzUsuńJa w sumie od roku mam taką grupę bo żadnych nowych już nie szukam. Jest 10- 15 blogów, które czytam codziennie, a reszta to jeśli zainteresuje mnie książka, którą dana osoba recenzuje / temat, który porusza mnie zaciekawi. Jednak cały czas gdzieś obserwuje rzeczy o, których napisałam.
UsuńMnie najbardziej wkurza ten szum wokół jakiejś książki. Ja czytam zawsze nawet wtedy gdy przeminie szał na dany gatunek, tak było z paranormal romance i innymi :)
OdpowiedzUsuńZ większością Twojego tekstu zgadzam się, chociaż niestety - nie zawsze się stosuję... Też planuję zrobić coś takiego na blogu - no może w troszkę innej formie ;) Jeżeli chodzi o komentarze, najbardziej nienawidzę tych, których treść albo w ogóle, albo jedynie zdawkowo odnosi się do tematu np. mojej recenzji. Denerwuje mnie to, bo ja w miarę możliwości staram się w całości i ze zrozumieniem przeczytać publikowany przez kogoś tekst, a także zostawić jakiś ciekawszy, albo chociaż nieco mniej schematyczny komentarz. Cieszę się też, że napisałaś o recenzjach pojawiających się w tym samym czasie - to jest też ważny powód, dla którego z przeczytaniem nowości(i napisaniem recenzji) zawsze trochę zwlekam. Bo w końcu chyba nikt nie chce utonąć w gąszczu recenzji tej samej książki, prawda? :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :)
Dokładnie co za dużo to niezdrowo co do komentarzy pełna zgoda , ale jak widać nie każdy czyta nasz tekst nad którym my ciężko pracujemy ( bo dla mnie pisanie recenzji to też jest praca inna bo praca intelektualna i niezarobkowa , ale jednak trzeba przed rozpoczęciem pisania mieć w głowie jakiś zarys o czym chce się wspomnieć przygotować cytaty itp. )
UsuńZdecydowanie się z tym wszystkim zgadzam... już dość długo prowadzę bloga a komentarzy jak na lekarstwo. Skąd mam w takim razie wiedzieć, czy mam dobry styl, gdzie popełniłam jakieś błędy? No właśnie. U innych najbardziej denerwuje mnie chyba bałagan, jeżeli przez dłuższy czas czegoś szukam wśród natłoku etykiet albo w nieporządnym spisie, tracę cierpliwość.
OdpowiedzUsuńWszyscy nie lubią wysypu recenzji w jednym czasie, ale jakoś nie przeszkadza to w zamawianiu w tym samym czasie tych samych książek do recenzji. I znowu wysyp recenzji mniej więcej w jednym czasie. I znowu się to wszystkim nie podoba. A za miesiąc podobnie... ;)
OdpowiedzUsuńHłe, hłe, hłe... Dużo rzeczy, które w dyskusjach denerwują, a w rzeczywistości uprawia się je masowo i bez większego problemu. Np. błędy. Są na prawie wszystkich blogach. I co z tego wynika? ;) Z dosyć długiego już doświadczenia napiszę bezczelnie: dyskusje są fajne, bywają ciekawe, podnoszą statsy, ale nic realnie nie zmieniają. Bo tak to z nami jest, że każdy widzi belkę w oku innego, a jak mamy się zabrać za samych siebie i swoje blogi, to już tych belek najczęściej nie widzimy :D
Wiem, że nie uda mi się zmienić blogosfery, ale swoje zdanie mogę wyrazić.
UsuńZmieniać w tym aspekcie możemy tylko siebie i swoje dzieła. I potem mieć nadzieję, że zainspirujemy innych. I tyle.
UsuńMnie tylko bawi, że jak się dyskutuje, to wszyscy są przeciwko temu i owemu, a potem wracają do siebie i robią właśnie to. Taka rozkoszna... nie wiem, obłuda? Bezmyślność? Blogowa ślepota? :D
Odniosę się do punktu trzeciego i zapytam, dlaczego Ty tak dziwnie stawiasz znaki interpunkcyjne? Słowo, spacja, przecinek. Nie chcę się czepiać i mówić, że ja nie robię żadnych błędów, ale to wygląda na ogromną niedbałość.
OdpowiedzUsuńArtykuł jest interesujący, ale przez te przecinki skupić się nie mogłam.
Mnie się tak czasem robi przez justowanie, może o to chodzi?
UsuńA co ma justowanie do niepoprawnego stawiania znaków interpunkcyjnych. Po słowie stawia się przecinek, kropkę, znak zapytania bez spacji i nic się nie rozjeżdża. Ja widzę, że nawet w jednej linijce jest raz ze spacją po słowie, a raz bez. To niedbalstwo a nie błąd justowania.
UsuńA, faktycznie, teraz zauważyłam. No to wina interpunkcji.
UsuńTak masz rację to mój błąd nie żadnego justowania interpunkcja to moja bolączka.
UsuńPostaram się poprawić
UsuńZgadzam się z Twoimi punktami, szczególnie z 5, 7, 8. Zdarza mi się czytać książki, których nie widziałam na blogach, a komentarzy pod nimi mało lub w ogóle brak :/
OdpowiedzUsuńPopieram. Warto czytać recenzję zupełnie nieznanego tytułu, bo może okazać się prawdziwą perełką!
UsuńU mnie też czasem jest kiepsko z komentarzami, tylko dlaczego tak jest? Ludzie, trzeba komentować u innych, żeby oni komentowali u Ciebie. Ale niestety nie każdy tak myśli. To przykre.
OdpowiedzUsuńKomentarze dwuwyrazowe miewam, denerwują mnie bardzo. Można naprawdę napisać coś więcej.
Kiedy dostaję ksiażkę do recenzji staram nie publikować wtedy, gdy inni, ale na terminarz innych wpływu nie mam i jasnowidzem nie jestem. Czasem się zdarzy. A i wydawnictwa mają czasami ściśle określone terminy.
Lubię porządek na blogach, nie lubię za to braku listy etykiet, chciałabym coż znaleźć i ...fiasko. Najlepiej gdy są pogrupowane autorami, wydawnictwami, językami itp.
Zdarzyło mi się wejść na blogi bez archiwum - to dopiero organizacyjna katastrofa.
Literówki - sama je tępię, ale nie powiem, czasami i mnie się zdarzy, ze zwykłego szybkiego pisania a potem jakoś nie wyłapię. Zdarza się, byle nie było to w każdym akapicie tekstu.
A co do krytyki - jak książka mi się nie podoba to o tym piszę. Może u mnie nie jest to tak widoczne, jak u pewnych blogerek z ogromną popularnością na blogach, bo ja nie zjadę autora czy książki ot tak, tylko zawsze napiszę plusy i moje minusy. Bo to że mnie się nie podoba to nie znaczy, że innym też. Może akurat po mojej recenzji ktoś stwierdzi, że to jego klimat, przeczyta i się zakocha... Wiele razy pisałam do wydawnictw, że recenzja jest taka bardziej na nie, nigdy nie miałam z tym problemu. Ma być szczerze!
Dokładnie szczerość to podstawa.
UsuńZ wieloma punktami się zgadzam, ale mnie denerwuje coś jeszcze innego: fakt, że wśrtód komentujących nie ma prawie zwykłych czytelników i to, że ludzie piszą o tym, że ksiażka jest świetna i też sobie zamówią z wydawnictwa... Chyba nie o to chodzi, by blogosfera była tylko dla blogerów ;)
OdpowiedzUsuńI kolejna rzecz: stosiki od wydawnictw. Uwielbiam podglądać cudze zdobycze, o ile pochodzą z zakupów własnych/wymian/konkursów. Natomiast comiesięczna góra nowości od wydawców to niepotrzebne drażnienie "zwykłych" śmiertelników, którzy na blogach szukają recenzji i inspiracji.
Poza tym zbyt wiele się nad tym nie zastanawiam, bicie piany w niczym nie pomoże, a tylko psuje nastrój. Róbmy to, co kochamy i dla tych, którzy wiernie nam kibicują :) Wszak blogowanie to świetna sprawa.
Nie ma zamiaru bić piany tylko chciałam trochę podyskutować. Masz rację blogowanie jest genialną sprawą i tego się trzymajmy.
UsuńBroń Boże nie zarzucam Ci tego ;) Swoją drogą, fajna dyskusja Ci się tu wywiązała, bardzo lubię takie posty.
UsuńTeż mnie cieszy taki duży odzew i też lubię takie posty. Spokojnie wiem, że nie miałaś nic złego na myśli.
UsuńZgadzam się ze wszystkimi punktami które wymieniłaś. Najbardziej mnie denerwuje, gdy 90% recenzji stanowi opis fabuły. Nie lubię czytać takich postów, bo przez nie nie mam już takiej radości z czytania danej książki. Sama staram się, by moje recenzje zawierały jak najszerszy opis emocji związanych z czytaną lekturą. A te stosiki od wydawców, o których wspomniała Lustro Rzeczywistości są faktycznie trochę drażniące.
OdpowiedzUsuńCo do tekstów to też często piszę o emocjach, ale różnie z tym bywa raz mniej raz więcej. Co do stosików to wiem, że to wygląda trochę jak chwalenie się, ale skoro już przy każdej książce piszę skąd ją mam to muszę zasygnalizować też, że niektóre pochodzą od wydawnictw.
UsuńOk, ale jak ktoś wstawia zdjęcie 30 książek, a żadnej nie kupił to niestety niepotrzebnie odciąga uwagę od tego, co najważniejsze, czyli swoich wrażeń z lektury.
UsuńNo tak to już faktycznie jest lekka przesada.
UsuńMam na to swój sposób. Przede wszystkim dbam o to, żeby wszystkie te sprawy, o których napisałaś nie miały miejsca u mnie. I...zwyczajnie omijam blogi, które nie są estetyczne, których recenzje nic nie wnoszą...Rzadko poszerzana grupa stałych blogerów, których odwiedzam po prostu.
OdpowiedzUsuńMasz dużo racji. ale mnie najbardziej wkurzają plagiat. No i wstyd się przyznać ale jestem mistrzynią literówek, pewnie mam jakieś zaburzenie, więc czasem po korekcie worda ładne kwiatki wychodzą :)
OdpowiedzUsuńPlagiat chyba każdego wkurza. Nie to nie żaden wstyd. Ja jestem za to mistrzynią w nieodpowiednim wstawianiu przecinków . Teraz jak swoje teksty oddaję do korekty to tych błędów nie ma bo są wyłapywane przez tego , kto mi poprawia. Od zawsze miałam z tym problem , pracuje nad tym, robię już ich mniej , bardziej się pilnuję, ale to jeszcze nie jest to co bym chciała . Może kiedyś.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMnie jedynie denerwują plagiaty. Nie potrafię zrozumieć jak ktoś może bez sumienia skopiować czyjąś recenzje i podpisać ją jako własną. Szczyt hipokryzji.
UsuńOdnośnie pozostałych zagadnień, raczej mi nie przeszkadzają. Jeśli chodzi o nic nie wnoszące komentarze i tak uważam je za cenne, bowiem dla mnie najbardziej liczy się sam fakt, że ktoś w ogóle zechciał poświęcić swój cenny czas i pofatygować się na moją stronę pisząc choćby jedno słowo-pozdrawiam. Wiadomo, że jak są komentarze długie i wartościowe, to serce się raduje, niemniej jednak doceniam też inną, króciutką formę obecności danego blogera, w związku z czym zazwyczaj staram się mu odwdzięczyć po przez komentarz na jego blogu. Nie oszukujmy się, miło jest jak ktoś nas odwiedza i daje jakikolwiek znak, że lubi i docenia to, co robimy. Osobiście daje mi to dużego powera do rozwijania mojej pasji.
Odnośnie bałaganu na blogu, to jest jak z czyimś mieszkaniem. Jedni lubią pedantyczny porządek inni artystyczny nieład :) Trzeba o prostu to zaakceptować, ewentualnie zaprzestać odwiedzać daną stronę jeśli kogoś nadmiernie razi. Takie jest moje zdanie, wszak każdy z nas ma inne postrzeganie rzeczywistości i to co nas wkurza u innych może budzić zachwyt.
Natomiast wszelkie literówki i znaki interpunkcyjne są niestety moją zmorą, dlatego nie zamierzam innych osądzać, bo sama nie jestem lepsza :)
Dzięki za tak długą wypowiedź Miło. Mnie również cieszy każdy nawet najmniejszy ,bo wiem, że ktoś tu był i przeczytał, Statystyki mam wysokie komentarzy nie aż tak dużo. Nie żebym o nie " żebrała" czy coś tylko jak widzę komentarz to jakoś mi się miło robi, ale to chyba naturalne ( tak samo jak to, że każdemu podoba się inny wygląd strony). Wiem, że tego bloga czytają nie tylko bloggerzy , ale też moi znajomi koleżanki, ale rzadko zostawiają komentarze. Jeśli chodzi o błędy interpunkcyjne to tak jak pisałam w odpowiedzi na komentarz Agnieszki to też jest moja zmora, dlatego napisałam o literówkach i powtórzeniach, a nie o przecinkach.
UsuńJak sama wspominasz statystyki masz wysokie , a to oznacza, że są czytelnicy, którzy do ciebie zaglądają i doceniają to, co robisz, nawet jeśli nie zawsze komentują. Dlatego trzeba się z tego cieszyć. Z mojej rodziny i otoczenia nikt nie wie, że prowadzę bloga, ponieważ wiem, że wyśmieliby moją pasję, zatem podnoszę swoje ego dzięki innym blogowiczom :))
UsuńCieszę się cieszę i to bardzo choć może tego nie widać. Jest na pewno trochę wyświetleń spamerów z zagranicy, ale są też i innych i jest ich dużo. Jeśli chodzi o sam blog to u mnie bardzo dużo osób o nim wie rodzina, koleżanki ze szkoły średniej, studiów. Tu nie chodzi o przechwalanie się tylko o to, że chcę żeby jak najwięcej osób o tym wiedziało , zobaczyło, że mam pasję, swoje miejsce w sieci, które stworzyłam sama od początku do końca.
UsuńMi też czasami zdarzy się napisać, że to nie jest książka dla mnie. Ale piszę to dlatego, że przeczytałam recenzję i pragnę dla tej osoby zostawić po tym jakikolwiek znak, żeby wiedziała, że ktoś czyta. A jeśli w recenzji nie ma żadnych błędów i nie ma się do czego "przyczepić", to chyba nic więcej nie wystarczy.
OdpowiedzUsuńAle to racja, że irytujące są komentarze, które nie dają pola do dyskusji... Albo jeśli ktoś spojrzy jedynie na ocenę i bach! Pisze komentarz tylko na jej podstawie.
Powtarzanie tych samych książek milion razy a brak odpowiedzi na takie, które są mało znane... O tak, to też dość drażni. Choć sama zauważyłaś, że niektórzy nie mają większego wpływu na swoje egzemplarze recenzenckie. Jeśli wychodzi nowość, to wielu blogerów je otrzymuje i mają czas na napisanie recenzji... Denerwujące, ale nic z tym nie można zrobić.
A a'propo tego, co denerwuje... Jeju, nie obraź się na mnie, bo nie mam tu na celu specjalnie wytykania, ale potwornie mnie drażni kiedy ktoś robi spację przed przecinkami i kropkami, a w Twojej notatce powyżej było tego sporo :)
Zapomniałam dodać - drażni mnie jeszcze wstawianie w bramki wiekowe... Jeśli ktoś kończy swoją recenzję przykładowymi słowami "To książka raczej dla osób od 15 do 18 roku życia", a przykładowy odbiorca ma 30 lat i chce przeczytać tę książkę, to raczej nie czuje się dobrze. Prawdą jest to, że każdy patrzy w swoje i jeśli ktoś ma ochotę na książkę, to ją przeczyta tak czy owak. (Choć ludzie często tego nie akceptują i potem mamy babcie ukrywające za gazetą jedną z części Greya).
UsuńWcale się nie obrażę bo to nie jest nic złego. Sama przecież w pierwszym punkcie pisałam,że w razie zauważenia błędu należy o tym pisać,więc nie będę się gniewać. Masz 100% racji przy następnych tekstach będę na to uważać. Ja też takich bramek nie lubię no chyba, że ktoś recenzuje książki dla dzieci to wtedy taka informacja jest ważna. Rodzic wie wtedy jaką książkę czytać/polecić dziecku do przeczytania w danym wieku .
UsuńTo prawda :) Chociaż czasami dorośli raczej "strzelają" wybierając wiek, niż zastanawiają się nad tym fachowo... Dla przykładu spotkałam się kiedyś z książką, która była polecana dla dzieci w wieku 7 lat, podczas gdy dla mnie to była książeczka dla 4-5-latka i odwrotnie. Zobaczyłam raz książkę polecaną dla przedszkolaków, a ja osobiście nigdy w życiu bym jej dziecku nie dała. Czasami zastanawia mnie na podstawie czego inni określają ten wiek... Kiedyś nie było takich problemów. Były książki dla wszystkich dzieci bez względu na wiek. A teraz to czasami strach przeglądać niektóre książeczki...
UsuńTo prawda z tym strzelaniem. Na studiach miałam kiedyś takie zajęcia na, których rozmawialiśmy o tym, że jedną z przyczyn błędów w wychowaniu (tzn nie było tak powiedziane, ale o to chodziło ) jest brak dostatecznej wiedzy pedagogicznej rodziców i coś w tym jest . Nigdy się nie zastanawiałam na jakiej podstawie się to ocenia, ale pewnie przez obserwowanie rozwoju emocjonalnego dziecka, tego co w jakim wieku jest w stanie zrozumieć różne rzeczy tak mi się przynajmniej wydaje. Masz rację niektóre książki pełne jakiś potworów, bitew, itp. Dawniej to było tylko w bajkach , a nie w książkach . Teraz jest i tu i tu.
UsuńMnie strasznie denerwuje jak ktoś nie czyta recenzji i pisze komentarz. Mógłby się wysilić i chociaż zerknąć na opis wrażeń jeśli chce coś napisać. Tak jak Ciebie denerwują mnie wszelakie błędy, nad którymi sama też pracuję. Co jeszcze mnie irytuje, to fakt, że ludzie obrażają się gdy wskaże się taki błąd, a to przecież znaczy, że czyta się ten tekst.
OdpowiedzUsuńMnie też to irytuje, bo po tym jaki komentarz się pisze można się domyślić czy ktoś czytał recenzje czy nie. Naprawdę się się ktoś obraża? Dziwne...
UsuńTak, miałam takie sytuacje.
UsuńA jeszcze miałam sytuację kiedy wypisałam kilka błędów w opisie fabuły, ewidentnie wyglądało jakby czytelniczka nie czytała opisywanej przez siebie pozycji lub co najmniej robiła to pobieżnie. Widać niektórzy tego nie tolerują.
dla mniej najgorsze, co może zrobić recenzent, to zbyt dokładne opisanie książki. często zarzuca mi się, że wypowiadam się lakonicznie, skrótowo, tylko, że wg mnie lepiej czegoś nie dopowiedzieć, niż streścić fabułę i odebrać ludziom radość z czytania. przecież recenzja to emocje i własne zdanie czytającego.
OdpowiedzUsuńZgadzam się w 100%.
UsuńZ wszystkich wymienionych przez Ciebie punktów najbardziej irytuje mnie numer 6. Często zauważam to przy egzemplarzach recenzenckich - wszyscy zachwycają się dziełem, bo dostali je za darmo, ale gdzie tu sens? Jeśli uważam takie recenzje za przesadzone (chociaż każdy ma prawo do swojego zdania, no ale laurka to laurka, nie da się ukryć), wówczas piszę własną recenzję, wytykając pominięte przez innych błędy autora. Przecież dostając egzemplarz recenzencki musimy go zrecenzować, czyli pokazać zarówno wady, jak i zalety. To nie powinno działać na zasadzie "dostaniesz darmową książkę, jeśli napiszesz o niej hymn pochwalny". Tak, to irytuje mnie zdecydowanie najbardziej. Szczery recenzent, to dobry recenzent :)
OdpowiedzUsuńNic dodać nic ująć.
UsuńLiterówki, błędy stylistyczne, powtórzenia zdarzają się, choćbym nie wiem ile razy czytała swój post przed opublikowaniem go i tak coś mi umyka.
OdpowiedzUsuńDlatego cenię bardzo normalnie (czyli nie złośliwie) zwrócona uwagę, czy to w komentarzach czy na emaila.
Recenzje staram się pisać obiektywne. Wytykam, gdy coś mi w książce nie odpowiada i to z różnych przyczyn. Staram się przy tym znaleźć coś pozytywnego w danej pozycji. Pamiętam jednego maksymalnego gniota nad gniotami, o którym na prawdę nic się nie dało dobrego napisać.
Denerwuje mnie zbyt dokładne opisywanie fabuły, prawie spojler z komentarzem....to wspaniała książka, z pewnością wam także przypadnie do gustu. No ręce opadają. O treści książki staram się pisać jak najmniej.
Maksymalnie denerwują mnie dwie sprawy:
-wytykanie przez kogoś na jego blogu wad innego bloga i to z podaniem konkretnej nazwy, była taka blogerka, na szczęście zniknęła z blogosfery; mam nadzieję, że już nie powróci,
-zmiana czasu edycji, tzn. gdy ktoś co kilka godzin zmienia godzinę edycji psota, żeby w blogrollu był u góry. No matko...
Poza tym jeżeli na czyimś blogu coś mi nie odpowiada, po prostu na niego nie wchodzę.
Też cenię sobie to jak ktoś taktownie,ale jednak zwraca uwagę. U mnie z tą fabułą bywa różnie, ale staram się bardziej pisać o emocjach i przesłaniu całości. Różnie wychodzi.
UsuńZgadzam się z Tobą!!!
OdpowiedzUsuńTeż nie lubię szumu czy błędów rażących w oczy. Czasem zdarzy mi się jakiś stylistyczny, ale przyjmuję krytykę i wiem, że sama nie jestem idealna. Ale zgadzam się w 100 %!