Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Paul Evans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Paul Evans. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 sierpnia 2013

126. Richard Paul Evans Kolory tamtego lata.


  • Tytuł oryginalny: The Last Promise
  • Tłumaczenie:Hanna de Broekere
  • Wydawnictwo:Znak
  • Rok wydania: 2012
  • Oprawa : miękka 
  • Ilość stron: 349 
  • Gatunek: powieść obyczajowa 


„Każdy zasługuje na miłość. Jednak przekonałem się, że ci, którzy potrzebują jej najbardziej, zwykle czują się jej najmniej warci."

Książek o takim uczuciu jak miłość powstało już wiele. Jednak ta jest szczególna. Historia, która została w niej opowiedziana wydarzyła się naprawdę. Evans opisał to, co usłyszał od młodej amerykanki podczas pobytu we Włoszech. Elliana, bo o niej mowa, od sześciu lat mieszka w Italii wraz ze swoim chorym na astmę synkiem. Jej mąż Maurizio, pochłonięty pracą większość czasu spędza poza domem, zaniedbując przy tym swoich najbliższych. Alessio prawie nie widuje ojca i bardzo za nim tęskni. Zatroskana żona wychowuje dziecko
w samotności, a gdy ma chwilę czasu maluje obrazy. Jej jedynymi przyjaciółkami są szwagierka Anna oraz Manuela. To one opiekują się chłopcem, gdy  kobieta musi wybrać się na zakupy lub załatwić jakieś inne ważne sprawy. Pewnego dnia do willi, w której mieszka wprowadza się nowy lokator, Ross Story. Jedyne, co o nim wiadomo to to, że podobnie jak nasza  bohaterka pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i chce podjąć pracę jako przewodnik wycieczek w pobliskim muzeum. Kobieta nie chciała go bliżej poznać, ponieważ choć jej mąż prawie zawsze jest w rozjazdach, to jednak kilka lat temu przysięgali sobie miłość, wierność
i uczciwość małżeńską. Los jednak chciał inaczej. Dziewczyna znalazła się w sytuacji kryzysowej i musiała poprosić sąsiada o pomoc. Od tamtej pory para dużo ze sobą rozmawiała, spędzała wspólnie czas a przy okazji trochę więcej się o sobie dowiedziała. Początkowo żadne z nich nie chciało otwarcie mówić o tym, co czuje i czego się boi. Jednak oboje doskonale wiedzą, że kiedyś trzeba będzie spojrzeć prawdzie w oczy, zagrać w otwarte karty i zdecydować co zrobić. Podjąć ryzyko i być szczęśliwym czy zrezygnować z miłości dla dobra tego, kogo matka zawsze kocha najbardziej na świecie? Jakiego wyboru dokona młoda kobieta? Kto lub co jej w tym pomoże bądź przeszkodzi? Dlaczego tak niewiele wie o przeszłości niedawno spotkanego mężczyzny? O tym już w  powieści. 
„To, że czegoś nie planowałaś, nie znaczy, że to była pomyłka. Są rzeczy, które nas spotykają dlatego, że powinny."
„Kolory tamtego lata” to utwór, który po raz pierwszy został wydany pod tytułem „Ostatnia obietnica”. Mam wrażenie, że był on bardziej adekwatny do treści i przesłania książki. Przyrzeczenia, które składają sobie bohaterowie mają ogromny wpływ na ich dalsze postępowanie. Słowo „obietnica” można potraktować, jako klucz interpretacyjny całego dzieła. Skoro wspomniałam o głównych postaciach tej pozycji literackiej, to muszę też przyznać, że zostali oni bardzo ładnie wykreowani. Każde z nich ma tak samo trudną
i bolesną przeszłość, własne tajemnice, wady i słabości, których ze strachu przed porażką, nie chce wyjawić. Łączy ich również to, że wiedzą czym jest samotność i cierpienie. Dlatego teraz ciężko im uwierzyć w to, iż jeszcze nie wszystko stracone. Uczucie, jakie ich połączyło jest silne i prawdziwe, ale czy zakochani będą są w stanie podołać wyzwaniu, jakie stawia przed nimi rzeczywistość? Kolejny atut powieści, to sposób konstruowania fabuły. Autor nie ma zamiaru oszukiwać czytelnika, ani wodzić go za nos. Prowadzi akcję tak, aby z każdą kolejną stroną podsycać jego ciekawość. Opisy i dialogi zostały stworzone po mistrzowsku. Niczego nie ma w nich za dużo, ani za mało. Widać tam skrajne emocje, jakie targają bohaterami, słychać ich obawy i wątpliwości. Na plus można zapisać również to, że  wszystkie rozdziały rozpoczynają się jakimś włoskim przysłowiem, które idealnie współgra
z tym, co za chwilę zostanie przedstawione na kolejnych stronach powieści. Autor niczego nie koloryzuje, nic od siebie nie dodaje. Opowiada historię, którą sam miał okazję poznać. Po raz kolejny staje na wysokości zadania i pokazuje swoją pisarską klasę. Postawił na przeciw siebie dwoje z pozoru kompletnie innych ludzi, dwoje życiowych rozbitków, którzy zgubili się w życiowym labiryncie pełnym trudnych do pokonania przeszkód. Dał swoim czytelnikom możliwość obserwowania ich poczynań. Czytając, bacznie przyglądamy się temu co robią i jak się czują nasi bohaterowie. Przemierzając kolejne kilometry tej literackiej podróży poznałam coraz to nowe fakty z życia, bądź skrywane gdzieś głęboko w sercu sekrety postaci, które  już na początku zdobyły moją sympatię. A jakie emocje towarzyszyły mi tuż po zakończeniu lektury? Ciężko jest je opisać. Gdy przewróciłam ostatnią stronę, wiedziałam jedno. Takie historie, to w dzisiejszych czasach rzadkość, ale jednak się zdarzają. Byłam i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści. Amerykański pisarz sprawił, że  miałam okazję choć na chwilę przenieść się do kraju, który bardzo chciałabym kiedyś  odwiedzić. Włoskie realia, jako sceneria wszystkich wydarzeń, dodają tej powieści magii
i blasku. Evans, podobnie jak Nicholas Sparks, potrafi niejako naszkicować przed czytelnikiem portrety swoich bohaterów. Za pomocą pióra maluje ich pasje, marzenia, bolesne rozczarowania i nieustanne rozterki. Rysuje także różne etapy i odcienie miłości. Pokazuje, jak wielką moc ma w sobie to uczucie. Udowadnia, że choć czasem wymaga ono poświęceń i odwagi obu stron, to w końcu, jeśli jest na tyle silne będzie w stanie pokonać wszystkich nawet najgroźniejszych rywali. 
„In premio d'amor, amor se rende - Miłość jest nagrodą za miłość”  
Przy ostatecznej ocenie tej powieści nie jestem do końca obiektywna, bo może ma ona jakieś drobne wady, ale jeśli tak, to ja ich nie zauważyłam. Jestem nią oczarowania i wiem, że ta historia szybko nie da mi o sobie zapomnieć. Polecam ją z całego serca. Została ona napisana plastycznym, pełnym rozmaitych emocji językiem. Richard Paul Evans nie stosuje wyszukanych metafor ani skomplikowanych porównań. W sposób niezwykle prosty, ale
i obrazowy ukazuje włoskie zwyczaje oraz całą, trochę bajkową atmosferę tego miejsca.  
Książka, którą dzisiaj recenzuję to niesamowita, a co ważne, prawdziwa i pełna emocji opowieść, którą napisało życie. To pewnego rodzaju świadectwo tego, że choć jesteśmy różni, to i tak wszyscy poszukujemy w życiu jednej i tej samej rzeczy. Pragniemy być szczęśliwi.
 Źródło cytatów :
2. Tamże.
3. Tamże.
Książka zaliczana do wyzwań: 
  • 52 książki 2013. 


 

  • Czytamy powieści obyczajowe. 


wtorek, 11 grudnia 2012

83. Richard Paul Evans Obiecaj mi.


Richard Paul Evans - autor, którego książki  okupują pierwsze miejsca  na listach  bestsellerów. Jego powieści przetłumaczono na ponad dwadzieścia pięć języków. Amerykanin  jest laureatem wielu  literackich wyróżnień. Zdobył uznanie nie tylko czytelników ,ale również  magazynu "Romantic Times", który przyznał mu nagrodę  za najlepszą powieść dla kobiet. Pisarz dwukrotnie  cieszył się również ze zwycięstwa w konkursie Storytelling World Awards(za książki dla dzieci). Evans  udziela się charytatywnie,  ma własną fundację .Zgarnia za tę  działalność liczne statuetki i gratulacje. Mieszka w Salt Lake City  wraz ze swoją żoną Keri i piątką dzieci.
To właśnie małżonce  zadedykował utwór "Obiecaj  mi".
Każdy rozdział powieści  rozpoczyna się wpisem z pamiętnika głównej bohaterki -    Beth Cardall. Kobietę poznajemy już na pierwszych stronach książki . Zabiera nas ona do roku 1989. Jest 24 grudnia Wigilia Bożego Narodzenia. Dziewczyna zakłada dawno nie noszony naszyjnik , który kiedyś otrzymała w prezencie. Opowiada czytelnikowi swoją    historię. Mówi o trudnym dla niej czasie, i wydarzeniach w, których uczestniczyła. W wieku dwudziestu ośmiu lat  dowiaduje  się najpierw o jednej a potem  kilku zdradach jakich dopuścił się  ukochany. Dodatkowo odkrywa , że jej  córeczka Charlotte jest poważnie chora. Pierwszą ze zdrad potrafiła wybaczyć 
„A błądzić jest rzeczą ludzką, a wybaczyć... no, to już może tylko miłość.”
 Jednak kolejne były dla niej kompletnym zaskoczeniem. Po śmierci męża przestała wierzyć i miłość i ufać mężczyznom. Właśnie wtedy w jej życiu  pojawia się Matthew. Nowy     bohater  choć nie pracuje ma stabilną sytuację finansową ,dobry samochód i co ważniejsze bardzo dużo wie o Beth chociaż  nigdy wcześniej się z nią nie spotkał. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to , że Włoch  zna nie tylko przeszłość ale i przyszłość dziewczyny, potrafi pomóc chorej w chwili gdy lekarze są bezradni. Już teraz może  opowiedzieć o tym co wydarzy się za kilka lat. Kim on tak naprawdę jest , jaki sekret ukrywa? Kto i komu coś obiecał ? Czy zdoła  tych przyrzeczeń dotrzymać ? .Te i mnóstwo innych pytań być może  zadaje sobie większość osób czytających tę książkę.



"Złamane przyrzeczenia są jak rozbite lustra. Ranią tych, którzy się ich kurczowo trzymają i wpatrują w popękane odbicia samych siebie".

Zacytowane poniżej słowa wypowiedziała pierwszoplanowa postać. Beth to osoba, która sama przeżyła to o czym powiedziała. Została oszukana, zdradzona i wykorzystana. Całe jej małżeństwo okazało się być jednym wielkim kłamstwem . Na szczęście zawsze mogła liczyć na swoją przyjaciółkę Roxanne . Potem pojawił się Matthew mężczyzna , który pozwolił jej  uwierzyć, że zasługuje na to by być szczęśliwa. Pozostali bohaterowie  mimo iż są dobrze wykreowani  schodzą na dalszy plan. Autor skupia się na opisaniu historii tej najważniejszej trójki. Beth , Matthew i Charlotte  to  oni są "w centrum zainteresowania". Pisarz doskonale radzi sobie z opisem kobiecych uczuć, problemów i rozterek. Narrację powierza  młodej dziewczynie . Wszystko opisywane jest z jej perspektywy.
Utwór ten to " kopalnia" fantastycznych cytatów i powieść w, której znajdziemy całą gamę różnorodnych emocji.( choć są  też momenty w, których ich brakuje a powinny się pojawić). Jest tu ból związany z trudną decyzją, bezradność matki, która mimo iż  bardzo chce  nie potrafi pomóc dziecku , miłość i nadzieja , że można oszukać czas.
Książka ma również kilka minusów, które jednym będą przeszkadzać a drudzy nie zwrócą na nie uwagi.  Niektóre  z opisanych tam wydarzeń są mało prawdopodobne  a okoliczności spotkania głównych bohaterów trochę dziwne. 
Klamrą łączącą  powieść w jedną całość  są święta Bożego Narodzenia. Na kartach książki czuć ich urok oraz magię. "Obiecaj mi" to lektura adresowana przede wszystkim do kobiet. Doskonała na zbliżający się świąteczny czas. 
Oba cytaty pochodzą z książki Richard Paul Evans Obiecaj mi str 60 i 146.
Książka czytana w ramach:
  • Wyzwania czytelniczego Długie zimowe wieczory.
  • Grudniowej edycji wyzwania Trójka-epik ( książka z motywem świąt Bożego narodzenia w tle), http://ksiazki-sardegny.blogspot.com/2012/12/grudniowa-trojka-i-podsumowanie.html
  •  Wyzwania czytelniczego "Znalezione pod choinką.
  • Stosikowego losowania na blogu "Przeczytałam książkę.
Recenzja poza blogiem i portalem lubimy czytać została opublikowana również tutaj:






piątek, 30 listopada 2012

80 Richard Paul Evans Szukając Noel.

                                                       
    
Szukając Noel to  pierwsza książka Richarda Paul Evansa jaką miałam okazję przeczytać. Do zapoznania się z twórczością  amerykańskiego autora zachęciło mnie wiele pozytywnych opinii innych czytelników. Evans ma na swoim już dziesięć powieści, każda z nich  znalazła się na szczycie listy  bestselerów   New York Timesa a ich łączny nakład w Stanach przekroczył już  czternaście milionów  sprzedanych egzemplarzy.  Takie statystyki  mówią same za siebie. Zaintrygowana i ciekawa co kryje w sobie ta powieść zabrałam się za czytanie.  Jakie są moje wrażenia?. O tym później najpierw przedstawię krótko dwóch głównych bohaterów utworu  Mark , który jest także narratorem to  samotny , przygnębiony pragnący popełnić samobójstwo mężczyzna. Ma on poczucie , że w swoim życiu przegrał wszystko co było dla niego ważne Stracił matkę , którą bardzo kochał, odebrano mu stypendium a co za tym idzie możliwość kontynuowania studiów. Dodatkowo dziewczyna z, którą był związany rzuciła go Bohater nie widzi sensu aby nadal żyć, chce się zabić. Jednak jego próba samobójcza nie dochodzi do skutku.  Pewnego zimowego dnia zupełnie przypadkiem poznaje  Macy Wood  - młodą pracownicę pobliskiej kawiarni. Mężczyzna po tym wydarzeniu , zaczyna wierzyć , że  jego zmarła matka miała rację gdy mówiła mu :* "Anioły czasem przebierają się za ludzi i schodzą na ziemię".   Jak się poźniej okazuje nowo poznana kobieta nie miała łatwego życia .W dzieciństwie  została oddana do adopcji i straciła kontakt z siostrą. Jej przybrani rodzicie robili wszystko aby  dziecko czuło, że nie jest  stąd. Dziewczyna była bita, krzywdzona i poniżana. Oboje wiele przeszli a teraz   pełni obaw , ale i nadziei czekają na to co przyniesie im los i czy pozwoli aby ich miłość przetrwała? Nasuwa się jeszcze jedno pytanie .Dotyczy ono tytułowej bohaterki. Kim jest Noel i dlaczego  ktoś  tak bardzo  chce ją odszukać? Nie mogę tego zdradzić ponieważ wtedy  drogi czytelniku  wiedząc co się wydarzy  nie miałabyś już takiej frajdy podczas czytania. Powiem  tylko tyle , że nie jest to kolejna banalna historia o miłości lecz powieść pełna wzruszeń opowieść pokazująca , że warto jest zawalczyć o swoje szczęście bo
*"Zwykle, zanim życie wręczy nam swoje najwspanialsze prezenty, owija je starannie w największe przeciwności losu". Stawia na naszej drodze liczne przeszkody , które trzeba pokonać ponieważ potem za ten trud możemy otrzymać  fantastyczny prezent. Książka ma niestety też kilka wad. Pierwsza z nich to przewidywalność. Autor co prawda miał ciekawy pomysł na fabułę ale chyba nie da końca go zrealizował. Od początku wiedziałam jak ta historia się zakończy. Według mnie wszystko toczyło się tu za szybko i za łatwo. Wiadomo , że każdy z nas chciałby żyć w idealnym  świecie gdzie dobro zawsze wygrywa jednak jest to możliwe tylko w baśniach lub bajkach. Evans stworzył właśnie coś takiego.  Napisał  książkę , która przypomina baśń , ale przez to trochę traci na autentyczności.       Biorąc do ręki ten tytuł tak naprawdę  nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Nie powiem , że się rozczarowałam bo tak nie jest . Jednak czegoś mi w tej książce brakowało np jakiegoś elementu zaskoczenia. Znalazłam tutaj za to kilka świetnych  cytatów, które na pewno zapamiętam . Książka czasem  wzrusza ale  niekiedy również irytuje.  Czy ją polecam ? Tak  , ponieważ pomimo  wcześniej wymienionych wad ma w sobie coś magicznego coś co przyciąga do niej czytelnika. Spodoba się  fanom autora oraz osobom wrażliwym.

* Richard Paul Evans Szukając Noel str. 19.
* Richard Paul Evans Szukając Noel str.  177.
 Książka czytana w ramach wyzwania  portalu Bookstrefa   Długie zimowe wieczory.