
Wykonanie : Klaudyna MaciągKącik Filmowy by Anne 18 - miejsce, gdzie będę pisać o filmie. W kąciku znajdą się nie tylko recenzje polskich produkcji które obejrzę i uznam za warte polecenia. Będę pisać także o blogach i kanałach w serwisie Youtube poświęconych filmowi. Znajdziecie tutaj moje recenzje, przemyślenia i garść filmowych inspiracji.
Drodzy Czytelnicy, W kalendarzu październik 2026, więc pora na kolejny Kącik Filmowy. W dzisiejszym podzielonym na kilka części wpisie opowiem między innymi o kolejnych nowościach kinowych.
Posiadacze platform takich jak Netflix, Prime Video czy TVP VOD nie będą jednak narzekać na nudę. Wiosna i lato to na nich wysyp premier, serialowych i filmowych. Na platformach mając podstawowy pakiet lub za niewielką opłatą można już obejrzeć niedawne hity kinowe takie jak: O psie który jeździł koleją 1 i 2 , Za duży na bajki 3 oraz Kicia Kocia w podróży ( Netflix), Tom i Jerry Przygoda w muzeum (TVP VOD) , Mimionki i straszydła ( Prime Video) czy Diabeł ubiera się u Prady 2 i Pie*zyć Mickiewicza 3( Disney +).
Jak zawsze w tym cyklu będzie też sekcja z artykułami o tematyce filmowej oraz wywiadami.. Zapraszam do lektury:
I. Polskie premiery kinowe
- Klarnet- premiera 9.10
- Czas który nie nadszedł - premiera 16.10
- Jak żyć żeby nie zwariować - premiera 23.10
- Syrenka Piccassa-premiera 23.09
II. Nowości serwisów streamingowych.- Premiery Netflix - pełna lista dostępna tutaj
- Zmora HBO Max - premiera 2.10
- Młode Gliny TVN i Player premiera 5.10
- Mniej obcy Netflix- premiera 7.10
- SOR- Prime Video TVP 2 - premiera 20.10
- Matki Pingwinów 2- Netflix premiera 21.10
III. Artykuły o tematyce filmowej, wywiady, ciekawostki i podsumowania :
IV. Ogólnonarodowa dyskusja o Lalce Netflixa.
Jak widzicie w tym poście nie ani jednego linku do recenzji serialu Lalka w reżyserii Pawła Maślony. Nie ma choć od dnia premiery tj. 16 września w polskim Internecie pojawiło się dziesiątki jeśli nie setki materiałów na jego temat. Facebook, Youtube, portale filmowe wszyscy mówią lub piszą o tej produkcji. Pisząc zupełnie szczerze jeszcze przed premierą " Lalki Netflixa" byłam przekonana, że wypuszczenie filmu kinowego i serialu na największej platformy w jednym czasie zadziała na niekorzyść filmu. Wydawać by się mogło iż serial obejrzą widzowie na całym świecie a film tylko polscy kinomaniacy, miłośnicy książki, uczniowie, seniorzy i osoby, które pójdą na niego dla obsady lub z czystej ciekawości. Po kilku tygodniach od premiery serialu wiem, że kina nie będą świecić pustkami. Po pierwsze dlatego, że pewne grupy osób w tym ja czekały na ten film od miesięcy, chcą ekranizacji, która będzie bardziej wierna książce niż propozycja Pawła Maślony i jego ekipy. Niektórych zachęcą pozytywne opinie po pierwszych dniach, inni wybiorą się do kin na randkę, kolejni z przyjaciółką na kobiecy wypad. Po drugie część osób pójdzie po to porównać film z serialem co według mnie jest średnim pomysłem. Po trzecie ten film ma wspomnianą wcześniej gwiazdorską obsadę, która do kin po prostu przyciąga. Czy z tej ogólnonarodowej wręcz dyskusji może wyniknąć coś dobrego ? Czy po obejrzeniu serialu więcej osób sięgnie po książkowy pierwowzór , aby przeczytać jak było naprawdę i o co tyle hałasu? Czy dzięki niemu więcej widzów obejrzy po raz pierwszy/ ponownie poprzednie adaptacje powieści Prusa ? Ciężko powiedzieć, ale mam cichą nadzieję, że tak właśnie będzie.
Ja osobiście nie miałam w planach oglądania serialowej Lalki z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że znam inne produkcje Maślony i czułam, że ten serial mi się nie spodoba. Po drugie nie lubię nowych wersji, które są zbyt daleko posuniętą wariacją, fanfikiem na temat klasyki polskiej literatury. Jednak zwykła ludzka ciekawość wygrała i dzień po premierze postanowiłam obejrzeć jeden odcinek. Na jednym poprzestałam. Czy obejrzę kolejne ? Nie wiem. To zależy od tego czy będę umiała zmienić optykę patrzenia na ten tytuł. Czy potrafię oglądać serial z myślą " To nie jest Lalka, oglądaj nowy serial. Tam jest tylko kilka motywów z powieści i nie ma scen jej wiernych". Myślę, że to się już nie wydarzy.
Jestem tak po ludzku ciekawa czy znajdzie się polonista, który odważy się zadać uczniom wypracowanie , w którym będą musieli porównać ze sobą wybrane przez siebie ekranizacje Lalki. Serial może posłużyć też jako punkt wyjścia do dyskusji na temat tego gdzie są granice wolności twórczej, nowej interpretacji , tego czy zakończenie np. serialu - twórcy już wcześniej sygnalizowali, że jest inne może zmienić i zmienia dla nich wydźwięk tejże historii.
V. O nowej tym razem filmowej Lalce słów kilka.
Drodzy Czytelnicy. Zdradzę Wam , że jestem świeżo po seansie filmu Lalka, który mnie urzekł i zachwycił, jest taki na jaki czekałam, a niektóre kreacje aktorskie, stroje i scenografia na światowym poziomie. Pełna klasy opowieść o niespełnionej miłości, ulotności życia, poszukiwaniu siebie , niezwykłej męskiej przyjaźni i ludziach z krwi i kości. Film, który porusza, w niektórych momentach bawi a w innych skłania do refleksji. Jest piękny wizualnie i równie dobry aktorsko. Każda z postaci zostawia na tym filmie swój stempel. Każdy, nawet aktor grający w jedynie trzech scenach pokazuje kunszt. Kamila Urzędowska pasuje do roli. Gra Łęcką tak, że najpierw widz jej nie lubi, ale z czasem gdy jest nieco na uboczu zaczyna ją lepiej rozumieć. Chociaż nie dostała do zagrania tak wiele jak widz mógłby się spodziewać. Wygląda pięknie, można jej współczuć tego że jako kobieta nie ma prawa głosu i żadnej mocy sprawczej we własnej sprawie. Młoda aktorka gra to co może i na pewno dała z siebie wszystko ale w pewnym momencie scenariusz nie pozwala jej na więcej. Jest bliska książkowej Izabeli, lecz nie ma okazji zabłysnąć. Scenariusz w pewnym momencie daje przestrzeń zupełnie innym postaciom. Łęcka zostaje nieco schowana .To co mogła pokazać pokazała. Doceniam, choć czekałam na więcej. Marcin Dorociński z nikim się nie ściga, jest Wokulskim naszych czasów. Świetnie pokazał wewnętrzne rozdarcie swojego bohatera. Miłość, która boli i człowieka, który w imię uczucia poświęci wszystko. Agata Kulesza i Maria Dębska kradną każdą scenę w której się pojawiają. To one, a nie główna bohaterka błyszczą niczym diamenty. Muzyka, scenografia, kostiumy, kultura języka, warstwa techniczna i lokacje tylko dodają filmowi rozmachu. Cały drugi plan czyli Borys Szyc, Andrzej Chyra, Maciej Stuhr, Cezary Żak czy Filip Pławiak sprawiają, że te mniejsze role też zostają zapamiętane. Nieco słabiej wypadają subiekci, a wśród nich Dawid Ogrodnik oraz Karolina Gruszka jako Florentyna. W ostatecznym scenariuszu w ogóle nie ma znanej z książki postaci Heleny Stawskiej i procesu o lalkę. Reżyser tłumaczył tę decyzję wielokrotnie przed premierą, więc ją rozumiem i nie uważam za minus produkcji. Podobnie jak brak wątku Marianny.
Czy Lalka Kawalskiego ma jakieś wady ? Tak i wbrew pozorom nie jest to jej długość ,bo 162y minuty mijają bardzo szybko. Film momentami zwłaszcza w końcówce "pędzi" byle zmieścić w nim wszystkie kluczowe wątki i sceny. Sceny, które jak wiadomo trzeba było w montażu skracać. To niestety widać. Niektórych postaci jak choćby baronowej Krzeszowskiej było dla mnie za mało. Liczyłam też na więcej scen między Izabelą a Stanisławem. Tym co nie wszystkich zachwyci jest też wojenny początektejże historii. Gdyby zaś wydłużyć film o kolejne trzydzieści minut można by było pokazać jeszcze więcej. Myślę, że widz nie czułby się znudzony. Jednak decyzja twórców była taka a nie inna i należy ją szanować. Ja filmowi daję 10/10 mimo, że chwilami brak mu polotu i tła społecznego. Liczę, że za kilka lat powstanie kolejny serial Lalka, w którym zobaczymy także sceny dla których w finalnej wersji kinowej zwyczajnie zabrakło miejsca. Serial, który będzie swego rodzaju dopełnieniem tej adaptacji. Nie chcąc nic zdradzać nie powiem o jakie sceny konkretnie chodzi. Ponoć są plany by ów serial powstał.
Nową ekranizację zdecydowanie warto obejrzeć. Idźcie do kin i doceńcie ten film. Doceńcie pracę twórców, bo na to zasłużyli. Aktorki starszego pokolenia tj. Krystyna Janda i Maja Komorowska + wracający do aktorstwa dla roli Rzeckiego Marek Kondrat dają temu projektowi coś nieuchwytnego co ciężko nazwać Dorociński jako Wokulski 10/10 Kulesza i Dębska również.
Urzędowska 7/10 a wspomniany Kondrat za to jak zagrał mógłby otrzymać niejedną międzynarodową nagrodę. Cała reszta 9. Szczególnie za to, że wszyscy oddają rolom cząstkę siebie, a niektóre postaci dostają " nowe życie."
Ktoś powie arcydzieło bez skazy .Ja mówię film wybitny, w którym to Stanisław Wokulski a nie Izabela Łęcka gra pierwsze skrzypce. Ekranizacja, w której kapitalnie zagrała śmietanka polskiego aktorstwa. To jedna z tych produkcji, która zostawia człowieka z poczuciem ogromnej satysfakcji, ale i opowieść o niespełnieniu. To trzeba zobaczyć. Z czystym sumieniem polecam. W sali kinowej na premierowym pokazie może trochę po cichu, ale biłam ogromne brawa. Moje oczekiwania zostały spełnione. Na pewno tę wersję obejrzę jeszcze kilka razy. Jest tego warta. Superprodukcja nakręcona z rozmachem, ale i szacunkiem do dzieła Bolesława Prusa.