- Wydawnictwo : Literackie
- Rok wydania: 2013
- Oprawa: miękka
- Ilość stron: 270
- Gatunek: powieść obyczajowa
Główna bohaterka dziesięcioletnia Ania Kraska, zupełnie sama przyjeżdża do niewielkiej aczkolwiek malowniczej wsi Koniecdroga. Mieszka tam jej dziadek Edward Jabłonowski, który choć jeszcze o tym nie wie będzie musiał zaopiekować się dziewczynką mimo, iż jeszcze kilka lat wcześniej wrzucił ją i jej matkę na bruk. Dziś kobieta jest poważnie chora, straciła wzrok, pozostało jej tylko kilka miesięcy życia, ponieważ operacja, która mogłaby dać jej jakąkolwiek szansę na powrót do zdrowia jest zbyt kosztowna. Kobieta powoli się poddaje, ale Ania nie przestaje walczyć, ukrywa chorobę matki, robi wszystko, aby udało im się przetrwać kolejne miesiące, szuka pomocy u zagranicznych lekarzy. Pewnego dnia jednak nawet ona czuje się bezradna. Pisze list, który dyktuje jej mama i wyrusza na "Jabłoniowe Wzgórze". Dotrzeć tam nie jest łatwo. Na szczęście na jej drodze pojawił się mężczyzna o dość dziwnym imieniu. Kim jest Ned? Jak na przyjazd Ani zareaguje Edward? Czy przyjmie dziecko z otwartymi ramionami? Odpowiedzi na te pytania zdobędziesz przewracając kolejne strony powieści.
Przeglądając rozmaite blogi książkowe bardzo często natrafiałam na recenzje tej właśnie pozycji literackiej. Każda opinia była niesamowicie pozytywna. W końcu dostałam szansę, aby wyrobić sobie własne zdanie. Jakie ono jest? Muszę się zgodzić z tym, że cała historia wzrusza, rozdziera duszę, powoduje, że niejednokrotnie podczas czytania chce się płakać. Autorka stworzyła bohaterów, których się albo lubi, albo nienawidzi. I tak: Ania- dziewczynka, którą podziwiam przede wszystkim za jej ogromną dojrzałość. Choć jest jeszcze bardzo mała to potrafi się o siebie zatroszczyć. Ned - osoba tajemnicza, która coś ukrywa, kocha konie i jest niezwykle sympatycznym człowiekiem. Jeszcze jedna postać, o, której koniecznie muszę wspomnieć. Marlena - tak zwany czarny charakterek, nastoletnia żmija, jędza lubiąca uprzykrzać życie każdemu kogo spotka. Jej postępowanie doprowadzało mnie do szału.
Podczas czytania tej pozycji towarzyszyły mi spore emocje. Raz ocierałam łzę wzruszenia, potem przecierałam oczy ze zdziwienia a czasem miałam ochotę krzyknąć ze złości śledząc to co robi wspomniana chwilę temu Marlena. Cała historia opowiedziana przez Katarzynę Michalak jest z jednej strony piękna, wzruszająca i poruszająca, z drugiej trochę oderwana od rzeczywistości. Dlaczego? Niektóre rzeczy bardzo mnie w niej dziwiły. Po pierwsze trochę mało prawdopodobne wydaje się to, żeby żaden z sąsiadów nie zareagował np. na to co się dzieje w domu małej Ani. Druga rzecz, dziecko w wieku naszej bohaterki raczej nie potrafi sprzedawać rzeczy w internecie i korespondować z lekarzami w języku angielskim. Trochę absurdu chyba się tu wkradło. No, ale może przesadzam w końcu to tylko literatura a nie prawdziwe życie. Nieco sobie ponarzekałam. Teraz czas poszukać pozytywów. Po pierwsze pomysł na fabułę świetny, po drugie emocje, których nie brakuje, sceny, które się pamięta, okładka, która przyciąga wzrok. Jest w tej książce coś co nie pozwala o niej szybko zapomnieć. Ona zostawi w Twoim czytelniczym sercu ślad. Będziesz chciał do niej powrócić.
Porównanie "W imię miłości" do kultowej powieści Lucy
Maund Montgomery jest moim zdaniem niezbyt trafne. To całkiem inna historia.
Początek jest co prawda podobny, bohaterki noszą takie samo imię, ale to wszystko. Jeśli już miałabym
porównywać książkę Katarzyny Michalak z jakimś innym utworem literackim
to byłby to "Tajemniczy Ogród". Jego bohaterka mała Mary też
przybywa do swojego wuja dość niespodziewanie i zmienia jego życie o 180
stopni. Podobną rzecz uczyniła Ania, ale jak to zrobiła? Tego już musicie
dowiedzieć się sami czytając powieść.
A i jeszcze jedno, powyższy tytuł moim zdaniem nie pasuje do serii owocowej. Książki, które zostały wydane w tym cyklu są powieściami optymistycznymi, trochę bajkowymi. Tu mamy ludzki dramat, historię, której końca oczekujemy z wypiekami na twarzy. Według mnie powyższa pozycja powinna stać w jednym szeregu z "Nadzieją" i "Bezdomną", bo to w tych powieściach autorka dotyka trudnych problemów.
Reasumując, mimo tych wszystkich moich obiekcji książka jest jak najbardziej warta przeczytania. Polska powieściopisarka stworzyła opowieść, w której aż kipi od emocji. Jest w niej cała gama ludzkich uczuć. Miłość dziecka do matki , przebaczenie , strach, radość, samotność, ból. Na kartach tego utworu poznajemy ludzi, którzy mają za sobą trudną przeszłość, popełnili mnóstwo błędów, ale znaleźli w sobie siłę, aby je naprawić. Dostali kredyt zaufania, szansę od losu, którą na szczęście potrafili wykorzystać.
"W imię miłości" to pozycja literacka pokazująca, że każdy nawet najbardziej zły człowiek zasługuje na to, aby dać mu okazję do powrotu na właściwe tory. Jest to również utwór, który przypomina nam o tym, żeby od czasu do czasu rozejrzeć się wokół i zobaczyć czy ktoś nie potrzebuje naszej pomocy. Gorąco polecam.
Za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu Literackiemu. .
Książka zaliczana do wyzwań :
- 52 książki 2013.
- Polacy nie gęsi - czytamy polską literaturę edycja II.
- Daj się zaczarować Kasi Michalak .
- Stosikowe losowanie - grudzień 2013.
- Czytamy powieści obyczajowe - Edycja II.















