sobota, 22 października 2016

Okiem studenta i absolwenta # 5 Pedagogika (specjalność pedagogika opiekuńczo wychowawcza oraz edukacja przedszkolna i wczesnoszkolna).

Kolejnym gościem w moim studenckim cyklu porad jest Sylwia - 25 letnia, żona, mama małego Jasia  oraz autorka bloga nieperfekcyjnie.pl
Porusza na nim tematy związane z kulturą (recenzje książek, czasem filmów) oraz ciążą i macierzyństwem. Od czasu do czasu pojawia się tam również rękodzieło. Autorka tekstu, który za chwilę przeczytacie jest absolwentką Pedagogiki-  kierunku, który świadomie lub nie wybiera mnóstwo osób. Ma za sobą dwie specjalności  pedagogika opiekuńczo wychowawcza ( 5 lat studiów stacjonarnych) oraz edukacja  przedszkolna i wczesnoszkolna (studia podyplomowe). Co ciekawego napisała ? Zobaczcie sami. 
 
Uwielbiam dzieci, dlatego odkąd tylko pamiętam, wiedziałam, że pragnę pracować z dzieciaczkami. Nikogo nie dziwiło, że wybrałam się na pedagogikę. Chociaż nauczyciele byli przeciwni temu, ponieważ zawsze byłam bardzo dobrą uczennicą, zbierającą masę wyróżnień, a w naszym społeczeństwie nadal tkwi przekonanie, iż na pedagogikę wybierają się ci, którzy nie wiedzą, co mają robić w życiu, albo osoby, które nie dostały się na inne kierunki. To bardzo przykre, szczególnie dla nas, ludzi z powołaniem, którym osoby idące na pedagogikę nie z własnej woli, później zajmują miejsca pracy… Jednak wracając do tematu – rozważając różnorodne specjalności, zdecydowałam się na pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą, ponieważ wydawała mi się najbardziej spójna oraz rozległa tematycznie.
Przez pięć lat studiów stacjonarnych miałam okazję nauczyć się wielu rzeczy, zarówno tych przydatnych, jak i zupełnie zbędnych. Z perspektywy czasu wiem, że przedmioty takie, jak edukacja regionalna, historia wychowania, muzyka, filozofia czy andragogika nie wniosły niczego do mojej edukacji, dlatego zamiast nich wolałabym poszerzyć swoją wiedzę na tematy ściśle związane z kierunkiem studiów, nie tracąc czasu na takie zapychacze.

Absolwent pedagogiki opiekuńczo-wychowawczej posiada kwalifikacje do podjęcia pracy w różnorodnych placówkach wielofunkcyjnych oraz instytucjach opiekuńczo-wychowawczych typu rodzinnego, interwencyjnego bądź socjalizacyjnego. Może pracować jako pedagog w poradniach pedagogiczno-psychologicznych, szkołach, młodzieżowych ośrodkach wychowawczych i socjoterapeutycznych, jak i wychowawca w świetlicach, internatach, bursach bądź placówkach opieki całkowitej i częściowej. W liceum poważnie rozważałam pracę w domu dziecka, jednak dwa lata wolontariatu w czasie studiów, który odbywałam w grupie niemowlęcej (dzieci od pierwszych dni życia do 3 lat) w domu dziecka, zweryfikowały moje plany. Uświadomiłam sobie, że to zupełnie nie moja bajka – zbyt szybko przywiązywałam się do dzieci, nieustannie przeżywałam ich bolesne doświadczenia, nie wyobrażałam sobie pracy na trzy zmiany (w takim zawodzie nie ma świąt, weekendów czy wakacji – każdego dnia, każdej nocy dzieci muszą być pod opieką, a ja nie chciałam jednocześnie poświęcać swojej rodziny dla pracy), a do tego panicznie bałam się, że po paru latach pracy stanę się taka, jak niektóre wychowawczynie – obojętna, czasami złośliwa i nieczuła na płacz.

Za to niektóre przedmioty oraz wyjścia „w teren” pozwoliły mi na spojrzenie na siebie z innej perspektywy, dzięki czemu utwierdziłam się w przekonaniu, że moją pracą marzeń jest bycie pedagogiem w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Niestety w moim miasteczku jest tylko jedna poradnia, oczywiście obsadzona starą kadrą, a jeśli pojawia się w niej ktokolwiek nowy, jest oczywiście kimś znajomym. Na pewno postaram się rozejrzeć za wymarzoną pracą w większym mieście, co będzie wiązać się z dojazdami, jednak przedmioty takie, jak socjologia, socjoterapia, terapia pedagogiczna, diagnoza dziecka i rodziny, poradnictwo wychowawcze i rodzinne czy psychologia sprawiły, że jestem przekonana, iż w takim zawodzie spełniłabym się w 100%.

Czy teraz, po ukończeniu studiów, zmieniłabym coś? Tak, zrobiłabym licencjat z pedagogiki wczesnoszkolnej i przedszkolnej, a później ciągnęłabym ją na magisterce lub wtedy wybrałabym opiekuńczo-wychowawczą. Idąc na studia, byłam przekonana, że mam takową możliwość, jednak dopiero na trzecim roku powiadomiono nas, że po wczesnoszkolnej i przedszkolnej można przejść na dowolny kierunek, za to odwrotnie nie ma takowych szans. Zatem ze względu na większe możliwości związane z pracą, musiałam dodatkowo wybrać się na studia podyplomowe z pedagogiki wczesnoszkolnej i przedszkolnej, zatem aktualnie mam za sobą trzy specjalności. Chociaż jestem przekonana, że to niestety dopiero początek, gdyż współcześni nauczyciele muszą nieustannie edukować się i kończyć coraz to kolejne specjalności, czego wiele osób zupełnie nie docenia… A szkoda.

Żałuję jedynie, że na pedagogikę wybiera się zbyt wiele osób, które zupełnie nie widzą się w zawodzie pedagoga, nauczyciela czy wychowawcy w jakiejś placówce, ale idą na ten kierunek tylko po to, aby otrzymać status studenta. To bardzo utrudnia szanse zdobycia pracy ludziom, którzy mają powołanie. Zbyt często widzę zblazowanych i obojętnych nauczycieli, wychowawców i pedagogów, po jakich od razu widać, że ich praca nie sprawia im jakiejkolwiek radości oraz satysfakcji. Nie biorą pod uwagę tego, że wiele innych ludzi sprzedałoby duszę diabłu, aby zająć ich miejsce. Niestety, tak jak wszędzie, aby rozpocząć pracę w wymarzonym miejscu, szczególnie po tak obleganym kierunku, należy mieć znajomości, ewentualnie ogromne szczęście. 

Sylwia z nieperfekcyjnie.pl

Mój dzisiejszy gość czeka na ewentualne pytania uczniów ( szczególnie maturzystów) oraz wszystkich zainteresowanych studiowaniem  pedagogiki. Jeśli jakieś się pojawią chętnie na nie odpowie. Komentarze i opinie studentek i absolwentek omawianego kierunku mile widziane. Wasze refleksje również mogą pomóc w podjęciu tej ważnej edukacyjnej decyzji. Ja z kolei  jeszcze raz serdecznie dziękuję Sylwii za nadesłany tekst, a Wam obiecuję , że nie jest to ostatni tekst na temat studiów pedagogicznych. Anne 18. 
 

2 komentarze:

  1. Masz rację, na pedagogikę wybiera się zbyt wiele osób, które zupełnie nie widzą się w zawodzie pedagoga, nauczyciela czy wychowawcy. Taką tendencję zauważyłam w moim otoczeniu, co uważam za głupotę, wszak wiele jest innych zawodów, w których można się z powodzeniem odnaleźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! A później jak ludzie dowiadują się, że ktoś idzie na pedagogikę, to twierdzą, iż pewnie nigdzie indziej się nie dostał, więc wybiera się "byle gdzie". To strasznie smutne...

      Usuń

Witaj na blogu Książki Warte Przeczytania. Dziękuję, że tu zajrzałeś/ aś i przeczytałeś / aś to, co dla Ciebie napisałam. Jeśli masz ochotę i czas zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Pamiętaj o jednym: Nie obrażaj nikogo. Jeśli chcesz mnie skrytykować/ zwrócić uwagę na błąd bądź literówkę możesz to zrobić, ale w kulturalny sposób. Komentarze wulgarne lub zawierające SPAM będą natychmiast usuwane.. Anne 18.