niedziela, 25 września 2016

Okiem studenta i absolwenta #3 Socjologia (specjalność Nowe Media)

W trzeciej odsłonie  blogowego poradnika dla  maturzystów i wszystkich innych przyszłych studentów głos ma Dorota . Obecnie kończy studia socjologiczne ze specjalizacją Nowe Media . Jej uczelnia to Collegium Civitas w Warszawie. Wraz z przyjaciółką prowadzi bloga Girls Imaginie More
Czy poleca swoje studia ? Przeczytajcie sami
.

piątek, 23 września 2016

Edukacja XXi wieku blaski i cienie, progi i bariery odsłona dziesiąta.


Każdego można zainteresować historią? Poszukiwanie doskonałej metody nauczania historii zaprowadziło mnie aż do … matematyki

Będąc nauczycielem mój zawód wymaga ode mnie stałego myślenia, w jaki kreatywny sposób zainteresować ucznia na lekcjach. W XXI wieku jest to nie lada wyzwanie dla belfrów, biorąc pod uwagę ogromną ilość nowoczesnych technologii, zdobyczy cywilizacji, które odrywają dzieci każdego dnia od szkoły. Wszyscy chcą być jak Mark Zuckerberg czy Bill Gates, zapominając, iż zanim zaczęli tworzyć wspomniane nowoczesne technologie i dorobili się dzięki temu ogromnego majątku, odebrali solidne podstawy wiedzy czy umiejętności, nawet jeśli tylko z jednej dziedziny nauki, przedsiębiorczości, biznesu. Wykształcenie jest więc ważne do odniesienia sukcesu, choćbyśmy długo nie wiedzieli, co w życiu chcemy robić i czym się zajmować. Fajnie, jakby każdy z nas był takim wymarzonym Zuckerbergiem czy Gatesem w swojej dziedzinie, ale tu właśnie pojawia się owa kreatywność nauczycieli. Jeśli nauczyciel potrafi zainteresować swoim przedmiotem uczniów, to jest szansa, iż jakiś ich procent, przekona się do dziedziny wiedzy, którą wspomniany przedmiot reprezentuje, a może nawet będzie w przyszłości w związku z nią pracował. No, ale łatwiej powiedzieć, a znacznie trudniej zrobić, aby w odpowiedni sposób zaciekawić uczniów danym przedmiotem. Poszukiwanie złotego środka, jak należy prowadzić lekcje, jest więcej niż niemożliwe, żeby nie powiedzieć, iż całkowicie bezmyślne. Coś takiego po prostu nie istnieje. Owszem, należy poszukiwać swojej „idealnej” metody, ale musi ona być stale zmieniana, niczym reklama marketingowa chipsów, ketchupu, czy telefonii komórkowej. Tylko tak poprawiana, poddawana liftingowi metoda nauczania może, ale również nie musi, przynieść pożądane sukcesy w postaci zainteresowania dzieci.

Ale do rzeczy. Jako nauczyciel historii, Wos-u (oba przedmioty zazębiają się) oraz pracownik biblioteki szkolnej, stale próbuję znaleźć, wypracować odpowiednią metodę nauczania, która się „sprzeda” wśród uczniów. No cóż, takie mamy czasy, że jak się nie „sprzedamy”, a dokładnie swojej wiedzy, to nikt nas nie „kupi”, czyli odnosząc to do szkoły, lekcje z nami minął jakby niezauważone przez dzieci. Musimy więc sobie wewnętrznie założyć, iż dołożymy wszelkich starań, aby uczniowie w szkole nie tylko nas zauważyli, ale przede wszystkim, żeby dzięki nam czegoś się nauczyli. To będzie oznaczało powodzenie naszej pracy, odpowiedni dobór metody nauki historii, właściwe podejście do dziecka. Często spotykam się z opiniami, że w ciekawy sposób opowiadam o historii. Lubię wtrącać różne przykłady historyczne czy ogólniki pasujące do danych sytuacji, wydarzeń. To wielokrotnie procentuje w postaci żywo reagującej, nieraz śmiechem, nieraz zachwytem, czasami zaskoczeniem, społeczności uczniowskiej. Z drugiej jednak strony łatwo przedobrzyć z tego typu wtrąceniami dotyczącymi konkretnych postaci i wydarzeń i przestaną być takim magnesem przyciągającym uczniów do mnie, jako nauczyciela. Staram się więc nienadużywań tych wtrąceń zbytnio. Tych nie bardzo przepadających za historią uczniów, ale kochających telewizję, niekiedy udaje mi się zainteresować filmem edukacyjnym poświęconym konkretnej epoce, wydarzeniu, czy postaci historycznej, ale również przy tej metodzie staram się zachować umiar. W jeszcze innym sposób udaje mi się zaprosić do obcowania z historią uczniów nadaktywnych ruchowo lub jak kto chce ich określać, nadpobudliwych, organizując wyjścia poświęcone wydarzeniom historycznym, warstwie społecznej, epoce, postaci itp. Wyjścia tego typu połączone z warsztatami w Muzeum, Instytucie, Bibliotece, są frajdą dla tych uczniów. Możliwości obejrzenia zabytków, dotknięcia ich, a przy tym rozwiązania kart pracy lub zadań na warsztatach, stanowić będzie ogromną zabawę dla niejednego ucznia niechętnie podchodzącego do lekcji historii w szkole. 

Ciągłe poszukiwanie odpowiedniej metody nauki historii zaprowadziło mnie w pewnym momencie do wniosku, iż dobrą formą będą karty pracy samodzielnie przeze mnie przygotowane. Taka nauka historii przez zabawy zadaniowe tj. krzyżówki, rebusy, wykreślanki, schematy, czasówki itp. Teoretycznie jedynie Internet daje nieograniczony dostęp do tego typu pomocy dydaktycznych. Szybko jednak stwierdziłem, iż owe pomoce w Internecie są albo wątpliwej jakości, albo udostępnione z naruszeniem praw autorskich, lub po prosu płatne. W tym celu zacząłem samemu przygotowywać karty pracy, aby w ten sposób poprzez zabawę uczyć historii. Na początku wydawało mi się to trudnym zadaniem, ale jak się przygotowało 50-tą, czy 150-tą krzyżówkę czy wykreślankę, to w pewnym momencie dochodzi się do takiej wprawy, iż wykonuję się to już w zasadzie z automatu. Widok uradowanych dzieci, które z rozdziawioną buzią oczekują na kolejną czasówkę, czy rebus, jest dużym doładowaniem energii dla mojego organizmu do dalszej pracy nad kolejnymi zabawami-kartami pracy. Zarazem jednak zrodziła się we mnie potrzeba dalszego urozmaicenia wspomnianych pomocy pod kątem uczniów o umysłach ścisłych. Nie od dziś bowiem wiadomo, że dzieci takie mają na bakier z przedmiotami humanistycznymi, a zwłaszcza historią. Czerpiąc inspirację skąd tylko się da, udało mi się stworzyć specjalne karty pracy matematyczno-historyczne. Związek między przedmiotami matematyką i historią jest w tych pomocach dydaktycznych taki, iż uczeń całość działań wykona pod kątem matematycznym, natomiast uzyskane rozwiązanie będzie ukrytym przez szyfr matematyczny zdaniem historycznym.

Aby nie być gołosłownym przedstawiam poniżej dwie karty pracy matematyczno-historyczne. Dotychczas  szyfr matematyczno-humanistyczny ukazał  jedynie na rozwijanej przez mnie stronie, ale nie był sprawdzony w praktyce podczas lekcji, Jak wspomniałem zamieszczonych tutaj kart jeszcze nie przetestowałem, ale zamierzam to zrobić w najbliższym czasie na lekcjach swoich lub jakimś zastępstwie. Powodzenie tych kart byłoby pewnym kamieniem milowym w moim doświadczeniu nauczyciela, iż każdego w pewien określony sposób można zainteresować historią lub doprowadzić do sytuacji, że uzyska w jakimś stopniu wiedzę historyczną. A to w zasadzie przekłada się także na inne przedmioty. Powodzenia belfrzy w Waszym poszukiwaniu dobrych metod edukacji swoich uczniów!!! 

Zad. Oblicz działania matematyczne, a następnie dopasuj do wyniku odpowiadający mu wyraz i odczytaj powstałe hasło czytając z góry na dół.


MIESZKO I
POLAN
CHROBRY
POLSKI
BYŁ
24
30
38
69
6

PIERWSZYM
BYŁ
BOLESŁAW
A
HISTORYCZNYM
20
13
42
52
44

KRÓLEM
WŁADCĄ
PIERWSZYM
PAŃSTWA
75
46
90
39

24 / 3 + 12

88 / 2

6 x 6 + 10

6 x 7 + 8 – 11

8 + 7 + 9 + 6

15 – 6

50 – 15 – 11

20 + 18 + 14

3 x 7 + 21

11 + 12 + 15

50 / 2 – 12

36 – 6 x 3

62 +18 – 5

9 x 9 - 12



Wszelkie prawa zastrzeżone – do wykorzystania jedynie w celach niekomercyjnych
Źródło: www.know-howhistoria.pl

Rozwiązanie szyfru: Pierwszym historycznym władcą państwa polskiego był Mieszko I, a Bolesław Chrobry był pierwszym królem Polski

Wszystkich zainteresowanych pobraniem kart zapraszam Tutaj

Autor tekstu :
Adam Pawłowski - nauczyciel historii i wos-u, bibliotekarz, miłośnik staroci na które nigdy nie ma miejsca oraz fajnych książek, których pod ręką nigdy nie brakuje, autor artykułów naukowych o tematyce historycznej i politologicznej, twórca bloga http://know-howhistoria.blogspot.com/ z materiałami dydaktycznymi dla uczniów i nauczycieli (w najbliższym czasie blog zostanie przeniesiony na stronę http://know-howhistoria.pl/)


poniedziałek, 19 września 2016

194. Nicholas Sparks Od pierwszego wejrzenia.


  • Tytuł oryginalny :  At First Sight
  • Tłumaczenie: Elżbieta Zychowicz 
  • Seria/ cykl wydawniczy : Prawdziwy cud  Tom. 2
  • Wydawnictwo: Albatros A. Kuryłowicz
  • Rok wydania: 2015 (wydanie IX)
  • Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
  • Ilość stron 416
  • Gatunek : Literatura piękna, literatura współczesna, powieść obyczajowa
" Dziecko zmienia Twoje życie jak nic innego jest czymś najtrudniejszym i najlepszym co cię spotkało". 
Nicholas Sparks to jeden z tych autorów, którzy zamykają swoje opowieści w jednej książce. Wyjątkiem jest dylogia Prawdziwy cud- historia dziennikarza i bibliotekarki, ludzi, którzy spotkali się przypadkiem i zakochali w sobie od pierwszego wejrzenia. Aby lepiej zrozumieć bohaterów i historię , która została opowiedziana w Od pierwszego wejrzenia trzeba znać treść Prawdziwego cudu. Dla osób nieznających pierwszego tomu autor przygotował liczne retrospekcje, które  pomagają odnaleźć się w fabule. 

sobota, 17 września 2016

Okiem studenta i absolwenta # 2 Architektura.

W drugiej odsłonie projektu na tapecie  kierunek trudny, ale ciekawy. O studiach architektonicznych opowie  Agata , która  kształci się na Politechnice Gdańskiej.

czwartek, 15 września 2016

Edukacja XXI wieku blaski i cienie, progi i bariery- odsłona dziewiąta.





WSPÓŁPRACA Z RODZICAMI TO PODSTAWA
Po pięciu latach pracy w oddziale przedszkolnym i szkole podstawowej jestem pewna jednego - współpraca z rodzicami uczniów jest podstawą sukcesu. To na bazie dobrej relacji pełnej wzajemnego zaufania i szacunku można budować solidne wsparcie dla dzieci - zwłaszcza tych, które doświadczają problemów emocjonalnych i posiadają specjalne potrzeby edukacyjne.

Na swojej drodze zawodowej młodego nauczyciela spotkałam już całkiem sporą grupę rodziców. Zawsze były to osoby wymagające, ale przy tym mocno zaangażowane - nastawione na dobro własnych dzieci i wszystko to, co jest im potrzebne do rozwoju. Chętnie podejmowali się udziału w różnych klasowych i szkolnych przedsięwzięciach, odważnie zabierali głos w sprawach dla nich ważnych.

Prowadzenie własnej klasy jest niełatwym zadaniem. Integracja zespołu oraz budowanie więzi z dziećmi i ich rodzicami jest pracą trudną, ale ogromnie satysfakcjonującą. W zgranym zespole dużo lepiej się pracuje. Wielu rodziców moich uczniów darzę sympatią do dziś, mimo, że nie uczę już ich dzieci. Przez trzy lata można się naprawdę dobrze poznać - zwłaszcza, gdy współpraca pomyślnie się układa.

Nie ma większego nieszczęścia dla wychowawcy niż niewspółpracujący rodzice, odmawiający udziału w życiu klasy i szkoły, z góry negatywnie nastawieni do wszystkiego. W tak zwanej “trudnej grupie” działania jednym, wspólnym frontem, gdzie nauczyciele i rodzice wypracowują razem taktykę pomocy danemu dziecku w zmianie jego zachowania są podstawą pracy wychowawczej.

Pierwszym i najważniejszym środowiskiem wychowawczym dziecka jest jego rodzina i to ona ma na nie największy wpływ. Jeśli chcemy jako nauczyciele widzieć zmiany w uczniach, to musimy do tego zadania podejść razem z rodzicami. Minęły już czasy monopolu na wychowanie i “jedyną świętą rację” szkoły i kościoła. Przychodzi nam pracować z różnymi osobami - o różnym światopoglądzie i różnej religii, a jako wychowawcy musimy umieć wydobywać z zespołu klasowego to, co najlepsze.

Dobra relacja pomiędzy nauczycielem i uczniem oraz nauczycielem i rodzicem jest gwarancją udanej współpracy. W takiej klasie, gdzie rodzice są zaangażowani w życie klasy i szkoły pracuje się wspaniale. Można podejmować różnego rodzaju inicjatywy - wspólne wycieczki, spotkania integracyjne, czytanie w klasie, baliki, rajdy i wiele wiele innych.

Dzieci czują się dobrze i bezpiecznie, gdy jego rodzice i wychowawca darzą się sympatią. Jest to jasny sygnał, że rodzice ufają nauczycielowi, wierzą w jego kompetencje i szanują jego zdanie. Wymienianie informacji o postępach uczniów na bieżąco (drogą mailową czy telefoniczną) pozwala na natychmiastowe podejmowanie działania przez obie strony, gdy zachodzi taka konieczność.

W dzisiejszych czasach rola nauczyciela ciągle się zmienia - wymaga się od nas coraz więcej nowych umiejętności, również tych interpersonalnych. Musimy być pewnego rodzaju przewodnikami i katalizatorami dobrych zmian. W naszych rękach jest to, jak wykorzystamy potencjał drzemiący w naszym zespole klasowym, czyli uczniach, ich rodzicach i rodzinach.

Wszystkim rodzicom i nauczycielom w nowym roku szkolnym życzę owocnej współpracy, pełnej wyjątkowych i pięknych chwil. Budujących i rozwijających. Dajcie sobie wzajemnie szansę na współpracę, a zobaczycie sami, ile to wnosi dobrego w codzienne szkolne życie.

Spodobał Ci się ten artykuł? Zapraszam po więcej na moją stronę www.kakaludek.com oraz fanpage na Facebooku - www.facebook.com/blogkakaludek

Autorka tekstu :
Natalia - Mama Kakaludka. Poznanianka. Nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej i języka angielskiego. Niespokojna dusza. Kawoszka. Mól książkowy.
Pomysł na bloga zrodził się z chęci dzielenia radości z macierzyństwa z innymi. Każdy dzień to nowe wyzwania. Zapraszam do wspólnego odkrywania tego, co jeszcze przed nami.